# Masz windę w bloku? Po tej historii zawsze to sprawdzisz przed wejściem | S04E02

An episode of [Strach Story](https://invisiblenetwork.ai/podcast/1690201240), 12 Feb 2026, 25 min.

Audio: https://anchor.fm/s/e2dc0810/podcast/play/114441705/https%3A%2F%2Fd3ctxlq1ktw2nl.cloudfront.net%2Fstaging%2F2026-0-23%2F416688661-44100-2-90da639ce1243.mp3

Zaobserwuj podcast i zostaw ocenę! Swoje Strach Story możesz opisać tutaj https://strachstory.pl/ Rozdziały 00:00 - Wstęp 0:40 - Sama w domu 11:39 - Cukierek 17:44 - Wyrwidół 🕵️ \[autorpomocja\] Bilety na konwent znajdziesz tutaj:https://www.ebilet.pl/biznes/konferencje/kryminalne-miasto?partner=mymusiclive

## Transcript

[0:00] Mieszkanie, blok, podwórko, miejsce, które znamy i którym
[0:04] ufamy, ale czasem to właśnie tam czai się coś, co zmienia nasze
[0:09] poczucie bezpieczeństwa w czysty strach.
[0:12] W tym odcinku usłyszysz historię, które pokazują, że
[0:16] największy lęk może czaić się tuż za drzwiami.
[0:21] Zwykły dzień szybko zmienia się w koszmar.
[0:25] Nazywam się Marcin myszka, a ty słuchasz podcastu, w którym
[0:28] przedstawiam prawdziwe niepokojące historie z życia
[0:32] nadesłane przez moich słuchaczy. Strach story sezon czwarty,
[0:38] odcinek drugi. Sama w domu historia nadesłana
[0:44] przez słuchaczkę, która chce pozostać anonimowa.
[0:48] Do zdarzenia doszło w 1999 roku. Miejsce akcji Wielkopolska.
[0:58] Mieszkałam wtedy na dużym blokowisku z typowymi ośmio
[1:02] dziesięcio, piętrowymi blokami. Wszystkie miały kształt podkowy.
[1:07] Można było obejść cały blok piwnicą.
[1:10] Większość klatek schodowych była już zamykana na domofony, ale w
[1:14] mojej mieszkała starsza pani, która jako jedyna nie wyraziła
[1:18] zgody na montaż. Mieszkałam na ósmym piętrze
[1:22] powyżej na półpiętrze. Znajdowało się wejście do sypu
[1:26] oraz długi korytarz prowadzący do tak zwanej suszarni.
[1:31] Można było nim przejść do następnej klatki.
[1:34] Z korytarza schodziło się też na schody ewakuacyjne.
[1:38] Zdarzało się, że zimą nocowali tam bezdomni.
[1:42] W blokach były stare windy, ciężkie, metalowe i hałaśliwe.
[1:48] To wydarzyło się późną jesienią. Chodziłam wtedy do gimnazjum na
[1:52] tak zwaną popołudniówki. Kończyłam lekcję o siedemnastej
[1:56] szkołę, miałam niedaleko i zwykle wracałam sama, ale
[1:59] tamtego roku na osiedlu zrobiło się niebezpiecznie.
[2:03] Jedna z mam poinformowała dyrektora, że po naszym osiedlu
[2:07] kręci się obcy mężczyzna. Wchodził do bloków w ostatnim
[2:11] momencie wskakiwał do wind albo chował się za drzwiami wind
[2:15] towarowych, tych z dodatkowymi wewnętrznymi drzwiami, które
[2:19] otwierało się, gdy trzeba było przewieźć coś dużego.
[2:24] Dyrekcja szkoły ostrzegała rodziców.
[2:27] Zabroniono nam chodzić samemu. Po zmroku krążyły plotki o tym
[2:31] mężczyźnie. Mówiono, że nosi bluzę z
[2:34] kapturem i kurtkę morą. Na osiedlu zapanował strach z
[2:38] rodzicami. Ustaliliśmy, że rano mama będzie
[2:41] urywała się z pracy i odprowadzała mnie do szkoły.
[2:45] Mimo to bałam się na moim piętrze.
[2:48] Mieszkała tylko ta starsza sąsiadka, gdy mama wychodziła.
[2:52] Zostawałam zupełnie sama, pewnego dnia jak zawsze
[2:56] siedziałam rano w domu do szkoły miałam dopiero na dwunastą 30.
[3:01] W mieszkaniu panowała Cisza, którą dobrze znałam.
[3:05] Wtedy usłyszałam charakterystyczne dźwięk jadącej
[3:08] windy. No i wystraszyłam się.
[3:11] Może to tylko listonosz, może któryś z sąsiadów wrócił do
[3:16] domu? Się dokładnie na moim piętrze
[3:21] nie usłyszałam jednak klucza w zamku.
[3:23] Podeszłam do drzwi i spojrzałam przez wizjer, zamarłam.
[3:29] Wysoki mężczyzna w kurtce moro i kapturze nas usuniętym na twarz.
[3:34] Rozglądał się po chwili, ruszył w stronę schodów, ale nie
[3:38] zszedł. Przysiadł na stopniu i zapalił
[3:42] papierosy. Stałam sparaliżowana z okiem
[3:45] przyklejonym do wizjera myśli, kotłowały się w mojej głowie.
[3:50] Czy drzwi na pewno są zamknięte? Mieliśmy 2 zamki, rano mama
[3:55] zamykała tylne dolne, żeby to sprawdzić, musiałabym przekręcić
[4:00] gałkę, a to narobiłoby hałasu. Nagle winda znów ruszyła.
[4:05] Wykorzystałem moment po cichu przekręciłam gałkę, drzwi były
[4:09] zamknięte, spojrzałam na zegarek dwunasta 15.
[4:14] Mama powinna już wracać. Serce waliło mi jak szalone.
[4:19] A co jeśli ten psychol zaatakuje moją mamę?
[4:22] Jesteśmy tu całkiem same łzy napłonęło mi do oczu i wtedy on
[4:26] wyszedł zza winkla stanął przed drzwiami sąsiadki, przyłożył
[4:31] ucho do drzwi i nasłuchiwał po chwili nacisnął klamkę na naszym
[4:37] piętrze były 4 mieszkania. Moje znajdowało się na samym
[4:40] końcu. Jeśli pójdzie dalej, musiałam
[4:44] coś zrobić. Nie wiem skąd przyszedł mi ten
[4:47] pomysł, ale postanowiłam udawać, że w domu jest dużo ludzi.
[4:52] Po cichu odsunęłam się od drzwi. Podgłośnij telewizor, włączyłam
[4:57] odkurzacz i zaczęłam odkurzać pod drzwiami uderzając rurę o
[5:02] podłogę w domu mieliśmy telefon stacjonarny, miał opcję
[5:07] ustawiania dzwonka, nacisnęłam guzik i telefon zadzwonił,
[5:12] odniosłam słuchawkę i głośno powiedziałam.
[5:15] Halo, mamo, tata będzie za 5 minut pod blokiem.
[5:19] Udawałam, starałam się, by mój głos nie drżał.
[5:22] Zaczęłam trzaskać drzwiami od szafy, jakbym czegoś szukała,
[5:26] może to go zniechęcić. Może pomyśli, że nie Jestem tu
[5:30] sama po cichu podeszłam do wizjera, był tam stał naprzeciw
[5:35] moich drzwi. Może 2 m ode mnie spojrzałam na
[5:39] zegarek dwunasta 30 łzy spływały mi po policzkach, w mojej głowie
[5:45] tłukła się tylko jedna myśl. On wie, że Jestem tu sama?
[5:50] I wtedy winda znowu ruszyła. Mężczyzna odwrócił się, zaczął
[5:56] zbiegać schodami. Winda zatrzymała się gdzieś w
[5:59] połowie bloku. Nie wiedziałam, czy to ktoś
[6:02] znajomy, czy ktoś zupełnie obcy. Nie myślałam już po prostu
[6:07] usiadłem w kącie na balkonie skulona drżąca i czekałam minuty
[6:13] miały jak godzinę. W końcu usłyszałam dźwięk
[6:16] przekręconego klucza w zamku. To była mama, kiedy weszła do
[6:20] salonu i zobaczyła mnie na podłodze, pobladła wyrzuciłam z
[6:25] siebie wszystko. Każde słowo.
[6:27] Okazało się, że spóźniła się, bo uciekł jej autobus.
[6:32] Może to i lepiej może nie natknęła się na tego psychola
[6:34] tylko przez ten jeden przypadek. Mama powiedziała, że zachowałam
[6:39] się dobrze, że może właśnie to go odstraszyło.
[6:43] Nie poszłam do szkoły, a później później nic już nie było takie
[6:48] samo. Rano zamiast zostawać w domu
[6:52] wstawałam i jechałam z mamą do pracy nie mogłam zostać sama
[6:56] przez kolejne miesiące na dźwięk windy.
[6:59] Serce stawało mi w gardle zawsze nasłuchiwałam, czy to na pewno
[7:03] któryś sąsiadów? Po tej sytuacji rodzice kupili
[7:08] psa, ale to nie wystarczyło. Strach wgryzł się we mnie na
[7:12] dobre znienawidziłam ten blog znienawidziłam to osiedle jako
[7:17] studentka, unikałam imprez, spotkań wieczornych, wyjść,
[7:22] wolałam zostać sama w domu niż wracać sama po zmroku.
[7:27] Jeśli nie było windy na parterze wchodziłam na pierwsze piętro,
[7:30] wciskałam przycisk i chowałam się za dodatkowymi drzwiami
[7:35] nasłuchiwałam dopiero gdy byłam pewna, że nikt za mną nie idzie
[7:40] wsiadałam i jechałam na górę po ślubie wreszcie się
[7:44] wyprowadziłam. Nowe osiedle, czteropiętrowy
[7:47] blok, czułam się bezpiecznie aż do stycznia 2024 roku.
[7:54] Tamtego dnia miałam szkolenie w pracy.
[7:56] Prowadząca spóźniła się 3 godziny, wyszłam o dwudziestej
[8:00] trzeciej, był siarczysty mróz. Koleżanka zaprosiła mnie na
[8:05] herbatę, nie kontrolowałyśmy czasu, rozgadałyśmy się, zrobiła
[8:10] się druga w nocy na parkingu nie było już miejsca, więc
[8:13] zaparkowałam po drugiej stronie bloku 100 m od klatki napisałam
[8:19] do koleżanki, Jestem już w domu. Podniosłam głowę i wtedy go
[8:23] zobaczyłem. Pod blokiem stał w cieniu w
[8:26] kapturze. Zamarłam.
[8:28] Domofon. Gorącymi palcami wpisałam kod i
[8:32] wbiegłem na klatkę W ciemności, weszłam na drugie piętro drzwi,
[8:37] zamek zatrzasnęłam się w środku, serce waliło mi jak młot,
[8:42] podbiegłem do okna w kuchni, skąd widać wejście do klatki
[8:46] przez trawnik przechodził mężczyzna.
[8:49] A może chłopak wciąż w kapturze? Co robił pod balkonem?
[8:53] O drugiej w nocy w taki mróz? Dawna trauma wróciła od tamtej
[8:59] nocy. Staram się wracać na tyle
[9:00] wcześnie. By mój mąż mógł wyjrzeć przez
[9:04] okno, gdy idę z auta do klatki. Co stało się z mężczyzną w
[9:08] kurtce moro? Nie wiem, słuch po nim zaginął.
[9:13] Strach story, zło czai się wszędzie.
[9:18] Zawsze kiedy słyszę takie historie o kimś próbującym wejść
[9:21] do cudzych domów, od razu wraca mi w głowie jedna z najbardziej
[9:25] wstrząsających spraw, jakie kiedykolwiek przerabiałem na
[9:28] początku lat dziewięćdziesiątych działał Tadeusz kwaśniak,
[9:31] bardziej znany jako ręcznikowy dusiciel.
[9:34] Facet, który zagadywał chłopców idących do szkoły, zdobywał ich
[9:38] zaufanie, a potem podstępem wchodził z nimi do mieszkań,
[9:41] upewniając się wcześniej, że nikogo dorosłego nie ma w domu i
[9:45] gdy już weszli do środka. No działo się coś bardzo złego.
[9:49] To jest sprawa, która naprawdę przeraża mnie do dziś.
[9:52] Nie tylko skalą przemocy, ale też tym, w jaki sposób
[9:54] policjanci prowadzili śledztwo i jak ostatecznie udało się tego
[9:58] zwyrola dorwać. Dlaczego o tym mówię?
[10:01] Bo na nadchodzącym konwencie kryminalne miasto, które
[10:04] odbędzie się w maju we Wrocławiu pojawi się człowiek, który
[10:08] osobiście ręcznikowego dusiciela, zatrzymał i
[10:11] przesłuchiwał. Słuchajcie, niewiele jest
[10:13] okazji, aby z pierwszej ręki posłuchać gliniarza, który miał
[10:16] styczność z seryjnym mordercą, bo tak.
[10:20] Kwaśniak pozbawił życia 4 osoby. Marek bronicki, bo o nim mowa,
[10:24] były policjant, jeden z najbardziej doświadczonych
[10:27] śledczych potrafi opowiedzieć o tej sprawie, jakie o wielu
[10:30] innych śledztwach w sposób, który paraliżuje, bo mówi o tym
[10:34] z perspektywy kogoś, kto był w środku i widział to wszystko na
[10:37] własne oczy. Naprawdę cieszę się, że pan
[10:40] Marek ponownie zgodził się wystąpić na kryminalnym mieście,
[10:43] bo kiedyś podczas pierwszej edycji również opowiedział nam o
[10:47] kulisach sprawy kwaśniaka, ale wtedy audytorium nie było
[10:50] jeszcze tak duże, jak w hali stulecia, więc.
[10:52] Rozmawiając z uczestnikami, w kuluarach dowiedziałem się, że
[10:55] wy chętnie posłuchali, byście pana Marka ponownie, albo nawet
[10:59] jeszcze kilka razy, bo za każdym razem dodaje coraz to
[11:02] nowszeanegdoty także w maju były gliniarz z Poznania opowie nam o
[11:06] kulisach zatrzymania seryjnego sprawcy ręcznikowego dusiciela.
[11:11] Jeżeli chcecie posłuchać tego wystąpienia na żywo, zadać
[11:14] pytanie, a także spotkać wielu innych ekspertów od zbrodni.
[11:18] Profilerów dziennikarzy śledczych i podcasterów true
[11:20] crime to Link do biletów na konwent kryminalny miasto
[11:24] znajdziecie w opisie odcinka. A to była autopromocja.
[11:29] Historia swojego życia także może się znaleźć w tym
[11:32] podcaście. Opisz mi swoje niepokojące
[11:35] wspomnienia przez formularz na stronie strach story pl.
[11:40] Cukierek, historia nadesłana przez amelię.
[11:44] Do zdarzenia doszło latem 1989 roku.
[11:50] Miejsce akcji Katowice. Miałam 10, może 11 lat.
[11:59] Mama sama wychowywała mnie i dwójkę młodszego rodzeństwa,
[12:03] ponieważ pracowała na noce. Po południu starała się
[12:06] zdrzemnąć, a my spędzaliśmy ten czas na zabawach z dziećmi z
[12:11] okolicznych bloków. Mama zawsze mnie uczyła, żeby
[12:14] nie rozmawiać z nieznajomymi, a już na pewno nie wchodzić do
[12:18] domu czy mieszkania takiej osoby.
[12:20] Nawet jeśli zaproszenie było kuszące, mieszkaliśmy w
[12:24] blokowisku, w którym praktycznie wszyscy się znali.
[12:28] Zawsze ktoś z sąsiadów zerkał przez okno na bawiące się
[12:31] dzieci. Czuliśmy się bezpiecznie.
[12:34] Żyliśmy jak jedna wielka rodzina.
[12:37] Były wakacje dzień jak każdy inny było ciepło jak zwykle
[12:42] wymyślaliśmy zabawy, żeby urozmaicić sobie czas.
[12:46] Pewnego dnia przed jeden z bloków wyszedł sąsiad, starszy
[12:51] samotny mężczyzna. Któregorzadko widywaliśmy, nie
[12:55] wychodził na papierosa ani na pogawędki z innymi mieszkańcami.
[12:59] Po prostu był, ale nie utrzymywał z nikim kontaktu.
[13:03] Patrzy tak jakoś dziwnie, coś mi tu nie pasuje.
[13:07] Tego dnia obserwował naszą grupę biegającą po niewielkiej łące za
[13:12] blokami. W pewnym momencie podszedł do
[13:15] mojego brata i poczęstował go cukierkiem.
[13:19] Przypomniałam sobie, czego uczyła nas mamę natychmiast
[13:23] podbiegłam zabrałam mu słodycz i przypomniałam, że nie wolno
[13:27] przyjmować jedzenie od obcych. Mój brat miał wtedy około 5 lat,
[13:32] byliśmy biedni, więc słodycze były dla nas rarytasem.
[13:36] Nic dziwnego, że rozpłakał się, kiedy mogło zabrałam niemal
[13:40] natychmiast zbiegły się inne dzieci, żeby sprawdzić, co się
[13:44] stało. Tymczasem ten mężczyzna zniknął,
[13:48] być może wrócił do domu. Przez chwilę zastanawiałem się,
[13:52] czy nie przesadziłam. W końcu to był sąsiad.
[13:55] Nieobcy człowiek, ale szybko zapomnieliśmy o sprawie i
[13:59] wróciliśmy do zabawy. Kilka dni później wieczorem,
[14:03] kiedy mama szykowała rodzeństwo do snu, ktoś zapukał do drzwi.
[14:08] Ku naszemu zdziwieniu była to policja.
[14:12] Funkcjonariusze pytali, czy jesteśmy w domu, czy nie mamy
[14:15] gości ich pytania. Wydawałoby się dziwne.
[14:18] Mama też była wyraźnie zaskoczona.
[14:21] Wtedy policjanci powiedzieli, że od kilku godzin.
[14:25] Sąsiedzi szukają dwójki dzieci, które wyszły na podwórko i nie
[14:28] wróciły do domu. Rodzeństwo miało 5 i 6 lat.
[14:33] Pamiętajmy, że były to zupełnie inne czasy, widok tak małych
[14:37] dzieci biegających między blokami nikogo nie dziwił.
[14:41] Nas w ciągu dnia nie było na podwórku, więc tego dnia tych
[14:45] kolegów nawet nie widziałem. Mama spieszyła się do pracy,
[14:49] więc szybko zakończyła rozmowę z policjantami i zaczęła się
[14:52] szykować. Kiedy wychodziła, zaglądała do
[14:55] nas z sąsiadka, mieszkająca obok położyłam się spać, ale nie
[15:00] mogłam zasnąć, budziłam się z niepokojem, choć nie wiedziałam
[15:04] dlaczego, kiedy zamykałam oczy. Wciąż przypominał mi się tamten
[15:09] sąsiad i ten cukierek. Rano opowiedziałam o wszystkim
[15:13] mamie. Wkrótce policja znowu zapukała
[15:17] do naszych drzwi. Wiem, że byli u tego mężczyzny,
[15:21] ale twierdził, że nie wie, gdzie są zaginione dzieci.
[15:25] Na całym osiedlu zapanował strach.
[15:28] Dni mijały, ale rodzeństwa nadal nie było.
[15:31] Dorośli zaczęli pilnować bawiących się dzieci sąsiada.
[15:35] Od tamtej pory nikt już nie widział.
[15:38] Minęło kilka miesięcy. Pewnego dnia dowiedzieliśmy się,
[15:41] że sąsiad nie żyje. Podobno pogotowie zabrało go do
[15:46] szpitala, gdzie po jakimś czasie zmarł.
[15:48] Nie pamiętam, kto zajął się jego mieszkaniem, ale kiedy zaczęto
[15:52] je opróżniać, znów pojawiła się policja.
[15:56] Była późna jesień albo wczesna zima.
[15:59] Wróciłam wtedy ze szkoły i od razu zobaczyłam, że mama jest
[16:03] zdenerwowana. W mieszkaniu tego mężczyzny
[16:07] znaleziono dziecięce ubrania i zabawki.
[16:10] Rodzice zaginionych chłopców rozpoznali ubrania jednego z
[16:14] nich. Na osiedle znowu zjechała się
[16:16] policja, tym razem z psami tropiącymi.
[16:19] Przeszukiwali piwnice i łąkę, na której wcześniej tak często się
[16:23] bawiliśmy. Od momentu zaginięcia dorośli
[16:26] nie pozwalali nam się tam bawić. To właśnie tam w gęstych
[16:30] chaszczach znaleziono szczątki. Policja potwierdziła, że
[16:35] należały do dzieci. Niestety, mimo upływu czasu nie
[16:39] udało się odnaleźć drugiego z braci ani ustalić, co dokładnie
[16:43] się z nim stało. Śledcze nie mieli wątpliwości,
[16:46] że za zaginięciem i śmiercią dzieci stał zmarły sąsiad.
[16:51] Od tamtej pory życie na naszym osiedlu nie było już spokojne i
[16:56] beztroskie. Jestem ogromnie wdzięczna mojej
[16:59] mamie za to, że uczyła nas ostrożności i nieufności wobec
[17:03] obcych, uczulajcie swoje dzieci, żeby były ostrożne, nawet wobec
[17:08] ludzi, których teoretycznie znają.
[17:10] Dziś zagrożenie stanowi nie tylko rzeczywisty świat, ale
[17:14] także internet. Dbajcie o swoje pociechy.
[17:18] Strach story, Posłuchaj o tym, czego nie chcesz doświadczyć.
[17:25] Jeśli słuchasz mnie na Spotify, pamiętaj, aby zaobserwować
[17:28] podcast i wystawić gwiazdkową ocenę.
[17:31] To naprawdę pomaga w dotarciu do nowych odbiorców i dzięki temu
[17:35] jest większa szansa na to, że na moją skrzynkę mailową spłonie
[17:39] więcej intrygujących i przerażających historię
[17:42] odsłuchaczy. Wyrwi dół historia nadesłana
[17:47] przez Dawida. Do zdarzenia doszło latem 1996
[17:51] roku. Miejsce akcji sulęcinek.
[17:59] Byłem wtedy z kuzynem u dziadków na wsi.
[18:02] To niewielka miejscowość województwie wielkopolskim,
[18:06] około 40 km od Poznania. Miałem wtedy 10 lat.
[18:11] Zawsze lubiłem tam wracać, bo do czwartego roku życia
[18:14] mieszkaliśmy u dziadków, zanim przeprowadziliśmy się do
[18:18] Poznania razem z kuzynem patrykiem, który był ode mnie
[18:21] rok starszy. Najbardziej lubiliśmy bawić się
[18:24] w miejscu nazywanym werwidu. Było to stara opuszczona
[18:29] żwirownia zarośnięta drzewami. W skrócie ogromna piaskownica.
[18:34] Można było tam skakać ze skarpy w dół i lądować na miękkim
[18:38] piasku. Dodam tylko, że z domu dziadków
[18:42] jeździliśmy tam rowerami. Więc około 3 4 km drogą leśną na
[18:48] Górze skarpy. Korzenie drzew zwisały w połowie
[18:51] w powietrzu, a w połowie wciąż tkwiły w ziemi.
[18:55] Za chwilę miało się okazać, że to bardzo niebezpieczne.
[19:00] Pewnego dnia, jak co rano po śniadaniu zapakowaliśmy z
[19:04] kuzynem prowiant i pojechaliśmy na werwidu dziadkowie wiedzieli
[19:09] gdzie jesteśmy, więc byli spokojni o nasze zdrowie i
[19:12] życie. Kiedy dotarliśmy na miejsce,
[19:14] spotkaliśmy tam 2 miejscowych chłopaków.
[19:18] Dziadkowie pewnie wiedzieli czyje to dzieci, ale my ich nie
[19:21] znaliśmy, byli mniej więcej w naszym wieku nie wiedzieliśmy
[19:26] jak mają na imię. Nie bawiliśmy się też razem.
[19:30] Każdy zajmował się swoimi sprawami.
[19:32] My skakaliśmy ze skarpy, a oni kopali w niej dziury.
[19:37] Problem w tym, że nie kopali w dół, ale w głąb skarpy wykopali
[19:43] tak głęboki tunel. Że mogli spokojnie do niego
[19:46] wejść we 2. Zawołali nas, żebyśmy zobaczyli
[19:50] ich dzieło. Dziura rzeczywiście robiła
[19:52] wrażenie. Miało około metra średnicy,
[19:56] długość 3 4 m, a na końcu znajdowała się grota, w której
[20:00] mogli swobodnie stać. Nie do końca nas to
[20:03] interesowało, więc stwierdziliśmy, że niech się tam
[20:06] bawią, a my będziemy dalej trenować.
[20:09] Skoki w dal w pewnym momencie drzewa na Górze skarpy zaczęły
[20:14] się gwałtownie osuwać i spadać w dół.
[20:17] Z kuzynem byliśmy trochę dalej od tego miejsca, więc zdążyliśmy
[20:21] odskoczyć zbiegliśmy szybko na dół i pobiegliśmy do rowerów.
[20:27] Wtedy przypomnieliśmy sobie o tych 2 chłopakach.
[20:30] Nie było ich byli w tunelu, popatrzyliśmy na siebie i
[20:34] zdecydowaliśmy. Że jedziemy do domu, musieliśmy
[20:38] poinformować dziadków. Wtedy zobaczyliśmy, że jeden z
[20:43] nich wydostał się na powierzchnię jego kolegę
[20:47] przysypał piasek. Nikt z nas nie pomyślał nawet,
[20:50] żeby zacząć go odkopywać strach nas sparaliżował dziś po tylu
[20:55] latach nawet nie wiem czego się wtedy baliśmy.
[20:59] Miałem 10 lat. Nie potrafię tego racjonalnie
[21:01] wytłumaczyć. W trójkę szybko ruszyliśmy do
[21:04] domów. Ten chłopak mieszkał w centrum
[21:07] wsi. Moi dziadkowie na uboczu.
[21:10] W lesie około 4 5 km dalej nasze drogi się rozeszły.
[21:15] Każdy pojechał w swoją stronę. Ja z kuzynem przez całą drogę
[21:20] nie zamieniliśmy ani słowa. Nie wiedzieliśmy, co robić, ale
[21:23] chyba podświadomie uznaliśmy, że chłopak, który odjechał razem z
[21:28] nami, szybko poinformuje rodziców, więc my nie musimy
[21:32] tego robić. Gdy wróciliśmy do domu.
[21:35] Czekał już na nas obiad, a właściwie kolację.
[21:38] Siedzieliśmy naprzeciwko siebie, wpatrzeni w milczenie.
[21:42] Babcia od razu wyczuła, że coś jest nie tak, zawsze gadaliśmy
[21:47] bez przerwy, a teraz panowała Cisza.
[21:50] Zapytała, czy coś się stało. Kilka razy zgodnie
[21:53] powtórzyliśmy, że nic, ale po którymś razie w końcu
[21:57] opowiedzieliśmy całe zdarzenie. Dziadkowie nie mieli auta ani
[22:01] telefonu. Babcia natychmiast zdecydowała,
[22:04] że musimy tam wrócić. Wsiedliśmy na rowery i
[22:08] pojechaliśmy na miejsce osunięcia się skarpy.
[22:11] Minęły już prawie 2 godziny. Ale to, co tam zastaliśmy, było
[22:16] przerażające. Na miejscu stał tylko jeden
[22:19] rower należący do chłopaka, który został zasypany.
[22:23] Od razu zrozumieliśmy, że ten drugi, który pojechał do wsi,
[22:27] również nikogo nie poinformował. W tym czasie dziadek był już w
[22:31] drodze do wsi. Pojechał tam rowerem i
[22:35] zawiadomił straż pożarną. Po około 30 minutach.
[22:39] Strażacy przyjechali na miejsce, wskazaliśmy im, gdzie mniej
[22:43] więcej znajdował się tunel. I wykopali chłopaka oczywiście
[22:48] już nie żył. Dziadkowie nie powiedzieli
[22:50] naszym rodzicom, co się stało. Nie chcieli ich niepokoić ani
[22:54] przeszkadzać im w pracy w codziennych obowiązkach.
[22:57] W końcu nam nic się nie stało. Jednak dzień po zdarzeniu
[23:01] wieczorem nasi rodzice przyjechali do nas zupełnie
[23:04] niespodziewanie. Okazało się, że w lokalnej
[23:07] poznańskiej gazecie ukazała się krótka INFORMACJA O tym, że w
[23:12] sulęcinku na żwirowni tragicznie zginął jedenastoletni.
[23:16] Patryk miał dokładnie tyle lat, co mój kuzyn i miał tak samo na
[23:21] imię strach, który wtedy przeżyli wujek i ciocia był nie
[23:25] do opisania. To była straszna traumatyczna
[23:28] historia. Dziś po latach wiem, że
[23:31] zachowałbym się zupełnie inaczej, dlatego tak ważne jest
[23:36] by uczyć dzieci i młodzież, jak reagować w sytuacjach
[23:40] zagrożenia? Teraz jest łatwiej, każdy ma
[23:44] telefon i zna numer alarmowy 112.
[23:47] Trzeba jednak pamiętać, że sama wiedza nie zawsze wystarczy.
[23:53] Strach potrafi odebrać zdolność do działania.
[23:57] Jeśli chcesz podzielić się ze mną i ze słuchaczami swoimi
[24:00] wspomnieniami, możesz opisać swoją historię przez formularz
[24:04] na stronie strach story, PL. Możesz mnie także znaleźć na
[24:08] Instagramie pod nazwą Marcin myszka.
[24:10] Jeden tam zdradzam szczegóły związane z realizacją.
[24:14] Moich podcastów. Zaobserwuj mój profil na
[24:17] Instagramie, aby być na bieżąco. Historie przedstawione w
[24:21] podcaście pochodzą od słuchaczy, a twórca podcastu polega na
[24:25] zapewnieniach słuchaczy o ich oryginalności i rzetelności.

Shows are listed from Apple Podcasts' charts and directory, and Podcast Index where it is used. Every show and episode belongs to its publisher and plays from the publisher's own feed; this site hosts none of them.
