# Motorniczy z Poznania wspomina najgorszą noc | Strach Story S01E03

An episode of [Strach Story](https://invisiblenetwork.ai/podcast/1690201240), 15 Jun 2023, 27 min.

Audio: https://anchor.fm/s/e2dc0810/podcast/play/71974987/https%3A%2F%2Fd3ctxlq1ktw2nl.cloudfront.net%2Fstaging%2F2023-5-11%2F334527703-44100-2-083c75627227c.mp3

Zaobserwuj podcast i zostaw ocenę! Swoje Strach Story możesz opisać tutaj https://strachstory.pl/ 00:00 Wstęp 0:35 Jestem motorniczym! 9:37 Awantura w PKP 14:30 Postać z latarką 20:16 Obmacane domy 24:18 Ogień był wszędzie 26:16 Zakończenie

## Transcript

[0:00] Wy, opisujecie mi historie z waszego życia, a ja robię z tego
[0:04] podcast tak to działa strach story to projekt, który
[0:08] realizujemy wspólnie to 3 odcinek, więc dopiero się
[0:12] rozkręcamy, ale ty możesz pomóc nabrać nam rozpędu.
[0:17] Zaobserwuj podcast na Spotify lub zostaw suba na Youtube.
[0:21] To działanie będzie dla mnie bardzo dużym wsparciem.
[0:25] Z góry dziękuję. Zło czai się wszędzie.
[0:31] Sezon pierwszy odcinek 3 Jestem motorniczym historia nadesłana
[0:39] przez Pawła. Do zdarzenia doszło w marcu w
[0:42] 1991 roku. Miejsce akcji Poznań historia,
[0:48] która mi się przytrafiła, miała miejsce wiele lat temu.
[0:51] Były to czasy krótko po zmianie ustroju.
[0:54] Początek lat 90. Zmiany gospodarcze i polityczne
[0:58] niosły za sobą wiele różnych konsekwencji.
[1:02] Jak chociażby działania ówczesnych służb mundurowych, bo
[1:05] czy można porównać dzisiejszą pracę policji do tej w czasach
[1:09] postkomunizmu? Wtedy metody pracy organów
[1:12] ścigania my wciąż miały wiele wspólnego z działaniami milicji.
[1:17] Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ w pewnym sensie
[1:20] przygoda, którą miałem nieprzyjemność przeżyć, miała
[1:23] podtekst kryminalny. Miałem wtedy 22 lata, byłem
[1:27] świeżo upieczonym, motorniczym poznańskiego mpk firmie byłem
[1:32] zatrudniony. Jakoś od pół roku dokładnie nie
[1:35] pamiętam, ale na pewno nie dłużej.
[1:38] Obecnie Jestem już weteranem starym tramwajarza em.
[1:41] Mam 55 lat, wciąż przewożę tramwajem dziesiątki 1000
[1:46] poznaniaków. To był zimny, niedzielny
[1:48] poranek. Budzik zadzwonił o 3 30 nad
[1:51] ranem. Taka specyfika naszej pracy
[1:54] wstałem jak zwykle spakowałem kanapki termos z herbatą, owoce,
[2:00] ręcznik, mydło, małe radio tranzystorowe, innymi słowy
[2:04] wszystkie mniej lub bardziej potrzebne rzeczy podczas 10
[2:08] godzinnej służby. Młodym ludziom może się wydawać
[2:11] to dziwne, ale wówczas ciężko było na pętli tramwajowej
[2:14] podczas przerwy kupić kanapkę w żabce czy wytrzeć ręce
[2:18] papierowym ręcznikiem. Jak obecnie Wszystko spakowałem
[2:22] do popularnej wówczas torby zwanej jamnikiem.
[2:25] To taka dosyć długa materiałowa walizka, którą można przewiesić
[2:29] przez ramię lub nieść w ręce. Wyszedłem z domu.
[2:32] Pracę w ten dzień, rozpoczynałem w niej istniejące już zajezdni
[2:37] Tramwajowej przy ulicy Gajowej. Jadłem na przystanek tramwajowy
[2:41] przy ulicy głogowskiej to jakieś 250 m niecałe 4 5 minut drogi
[2:48] spacerkiem około 4 10 może 4 15 wyraźnym krokiem przemierzałem
[2:54] drogę na wspomniane przystanek tramwajowy.
[2:58] Nie było szczegółowych rozkładów jazdy, ale nocny tramwaj
[3:01] powinien wkrótce podjechać. Ulice o tej porze były puste.
[3:06] Skręciłem w ulicę strusia i zauważyłem w Bramie po
[3:09] przeciwnej stronie 2 rosłych zarośniętych typów przeszło mi
[3:14] przez myśl, że zapewne wracają z jakiegoś sobotniego dansingu
[3:17] albo zwyczajnie spożywają w ukryciu alkohol, libacje
[3:21] alkoholowe w bramach nie były wtedy rzadkością.
[3:25] Niestety, ku mojemu zaskoczeniu mężczyźni ruszyli w moją stronę.
[3:29] Zaczekaj Kolego usłyszałem odruchowo nieco zwolniłem kroku.
[3:35] Jednocześnie dotarło do mnie, że konfrontacja z nieznajomymi to
[3:39] chyba nie jest najlepszy. Pomysł.
[3:41] Przyspieszyłem, nie obracając się za siebie, ale usłyszałem,
[3:46] że 2 mężczyzn nie ma zamiaru odpuścić i też przyspieszyli.
[3:50] Uświadomiłem sobie, że za chwilę mogę zostać nie tylko ogołocony
[3:54] zegarka czy walizki, ale jeszcze dostać solidne manto.
[3:58] Co prawda wrogów na dzielnicy nie miałem.
[4:01] Ale mogły to być jakieś obce typy na tak zwanych gościnnych
[4:06] występach. Gdy przyspieszyłem jeszcze
[4:08] bardziej, usłyszałem kroki i krzyki jednego z nich stój
[4:12] policja, nie wiem dlaczego, ale pomyślałem wtedy, że jeśli oni
[4:16] są z policji, to ja Jestem z FBI.
[4:19] Decyzja mogła być tylko jedna. Zacząłem uciekać.
[4:22] Wiedziałem, że do przystanku jest jakieś 100 m, a za minutę
[4:26] powinien podjechać tramwaj. Być może zdążę wsiąść i uciec, a
[4:31] oprawcy odpuszczą. Niestety tramwaj owszem był
[4:34] widoczny na horyzoncie, ale miał do przejechania jeszcze kilkaset
[4:38] metrów. Jeden z mężczyzn dopadł mnie na
[4:42] pustym przystanku i zaczął szarpać, próbując wykręcić
[4:46] milence. W tamtym okresie życie byłem
[4:48] typowym szczypiorkiem. Nie miałem większych szans w
[4:52] konfrontacji z napastnikiem. Byłem w szoku, więc zacząłem się
[4:56] szarpać z dużo wyższym i potężniejszym oprychem, próbując
[5:00] się oswobodzić podjechał tramwaj, a motorniczy otworzył
[5:05] drzwi. Omio tłem, wzrokiem wnętrze
[5:08] pojazdu siedziały tam 2 może 3 osoby popatrzyli na nas niczym
[5:14] na widowisko tramwaj pospiesznie odjechał, podbiegł do nas 2
[5:18] mężczyzna i powiedział, co jest, Nie możesz dać rady, poczułem
[5:22] nagle pieczenie oczu i zrozumiałem, że zostałem
[5:25] potraktowany gazem pieprzowym. Straciłem wzrok, poczułem jak
[5:30] wzięli mnie pod pachę i zaczęli ciągnąć.
[5:33] Po chwili zorientowałem się, że wracamy do bramy, w której.
[5:37] Zobaczyłem ich po raz pierwszy, zacząłem prosić, żeby mnie
[5:40] puścili coś na zasadzie, panowie, zostawcie mnie, ja
[5:45] muszę do pracy jechać, proszę, zostawcie mnie byli, nieugięci.
[5:50] Sądziłem, że chcą mnie pobić i okraść.
[5:53] Najgorsze miało dopiero nadejść apogeum przerażenia nastąpiło
[5:57] chwilę później. Prowadzili mnie prosto do
[6:00] ciemnego poloneza, w którym siedział 3 mężczyznę oczami
[6:05] wyobraźni widziałem, jak wrzucają mnie do warty.
[6:08] Bo wywożą do lasu i tam zakopują przerażenie plątało się z
[6:13] paniką. Zacząłem krzyczeć jak opętany na
[6:17] pomoc ratunku darłem się wniebogłosy i zapewne obudziłem
[6:22] niejednego mieszkańca tamtej okolicy.
[6:25] Zapierałam się nogami, nie mogli sobie poradzić, ze wsadzeniem
[6:29] mnie do samochodu. Wtedy 3 typ wysiadł, chwycił
[6:33] mnie za głowę i wpakowali mnie na tylne siedzenie poloneza
[6:37] trząsłem się jak osika, błagałem o darowanie życia.
[6:41] Nagle stało się coś, co sprawiło, że o mało nie
[6:43] rozpłakałem się ze szczęścia w Radiu samochodu.
[6:48] Coś za trzeszczało za piszczało. Ktoś wywołał jakiś numer, po
[6:52] czym usłyszałem, Zgłoś się, zgłaszam się, Wszystko gra, mamy
[6:57] Goście, jedziemy na komendę. Odpowiedzią Kierowca Poloneza
[7:01] wtedy dotarło do mnie, że siedzę w nieoznakowanym policyjnym
[7:05] aucie, a tych 3 typów spod ciemnej gwiazdy to policjanci.
[7:10] Poczułem się bezpieczniej. Próbowałem poinformować tych
[7:13] stróżów prawa, że zapewne doszło do nieporozumienia, a ja właśnie
[7:18] mam zamiar pojechać do pracy, bo czeka na mnie zniecierpliwiony
[7:22] dyspozytor. Niestety nie dali się przekonać,
[7:26] gdy weszliśmy na komendę, zaprowadzili mnie do jakiegoś
[7:29] małego pokoju i kazali czekać po kilku minutach przyszło 2 innych
[7:35] policjantów i z satysfakcją na twarzy zapytali, po co mi to
[7:39] było. Ale panowie, Jestem motorniczym.
[7:42] Właśnie jechałem do pracy, kiedy pańscy koledzy nie zdążyłem
[7:46] dokończyć, bo usłyszałem szyderczy śmiech jednego z
[7:50] policjantów. Dobra przestań ściemniać wypakuj
[7:53] po dobroci wszystkie łupy z walizki, nie wiedziałem o czym
[7:57] do mnie mówię. Okazało się, że dosłownie pół
[8:00] godziny wcześniej, zanim się pojawiłem w tamtym miejscu, ktoś
[8:05] włamał się do pobliskiego sklepu spożywczego.
[8:07] Policjanci otrzymali zgłoszenie i patrolowali okolice.
[8:11] Wtedy pojawiłem się w nieodpowiednim miejscu i czasie.
[8:14] Z wypchaną walizką, a na wezwanie stój policja zacząłem
[8:18] uciekać czy muszę pisać jaką minę mieli policjanci, gdy na
[8:23] stole obok mojej walizki postawiłem mały radio, termos
[8:28] Ręcznik, mydło Jabłko zapakowane w pojemnik kanapki z szynką.
[8:32] Ich konsternacja była pewnym wynagrodzeniem za chwilę grozy,
[8:36] które wcześniej przeżyłem. Wypuścili mnie, ale nie dość, że
[8:40] nie zostałem przeproszony, to jeszcze upomniała mnie, że nie
[8:44] zatrzymałem się na wezwanie policjantów, czym wprowadziłem
[8:48] ich w błąd. Pytanie, które często sobie
[8:50] zadaje, czy rzeczywiście popełniłem ten błąd, nie
[8:54] reagując na wezwanie stój, policja czy ktoś na moim miejscu
[8:58] w zasadzie w środku nocy na pustej ulicy, widząc
[9:02] wychodzących z bramy 2 postawnych oprychów, grzecznie
[9:06] by się zatrzymał? Czy gdybym mógł cofnąć czas,
[9:09] postąpiłbym tak samo? Zakładam z dużym
[9:12] prawdopodobieństwem, że zachowałbym się podobnie,
[9:15] zwłaszcza że od kilku dobrych lat nieprzerwanie słucham
[9:19] podcastów kryminalnych. Które potrafią rozbudzić
[9:23] wyobraźnię, nikt nikogo nie zabił.
[9:26] Nikt nie został porwany, nie było szantażu czy okupu.
[9:29] Ale proszę mi wierzyć, że nigdy wcześniej, ani później nie
[9:34] doświadczyłem podobnego lęku i strachu o własne życie.
[9:39] Posłuchaj o tym, czego nie chcesz doświadczać.
[9:44] Awantura w pkp historia nadesłana przez słuchacz kę,
[9:48] która chce pozostać anonimowa. Do zdarzenia doszło w grudniu
[9:52] 2022 roku. Miejsce akcji województwo
[9:58] dolnośląskie. Tego dnia wracałem pociągiem do
[10:02] domu. Nie Jestem pełnoletnia, ale moi
[10:04] rodzice nie mieli problemu z tym, że samolot nie
[10:06] podróżowałam. Często jeżdżę sama do rodziny,
[10:09] która mieszka kilkaset kilometrów od nas.
[10:12] Wsiadłem do pociągu i zajęłam miejsce.
[10:15] W swoim przedziale czekało mnie około 5 godzin jazdy, ale byłam
[10:19] przyzwyczajona do takich wycieczek.
[10:21] Po jakimś czasie poczułam, że muszę skorzystać z toalety.
[10:25] Ubikacja była zajęta i musiałam czekać.
[10:28] Nie uśmiechało mi się to ze względu na towarzystwo stojącego
[10:31] obok mnie mężczyzny lekko się kiwał, a obok niego leżały puste
[10:37] butelki po piwie, wódce i innych rodzajach alkoholu.
[10:41] Nie mam pojęcia, ile tam wypił, ale z pewnością za dużo.
[10:44] Zerknęłam lekko w bok i czułam, że muszę go obserwować, bo nie
[10:49] Jestem bezpieczny wtedy powiedział do mnie, że tak
[10:52] właśnie wyglądają pijacy i zapytał, Czy minęliśmy już
[10:56] Opole. Nie miałem pojęcia, gdzie
[10:58] jesteśmy. Tak też mu odpowiedziała.
[11:01] Chwilę potem zwolniła się toaletę, więc poszłam z niej
[11:04] skorzystać. Kiedy wyszłam ten człowiek był
[11:08] chyba jeszcze bardziej wstawiony, szybko go wy minęłam
[11:11] i wróciłam do przedziału. Stres zaczął mnie powoli
[11:14] puszczać. Już prawie się odprężyłam, kiedy
[11:17] nagle usłyszałam serię przekleństw, nie chcę ich tu
[11:21] przytaczać, ale była to naprawdę mocna wiązanka.
[11:24] Słowa były niewyraźne i wydawało się, że ten, kto je wypowiadał,
[11:28] płakał. Był to oczywiście ten sam
[11:30] mężczyzna, który zaczepił mnie 15 minut wcześniej.
[11:34] Znowu odrobinkę się spiełam. Teraz jednak byłam bezpieczna w
[11:39] przedziale, pomimo tych rozlega jących się co chwila wrzasków,
[11:42] postanowiłam się zrelaksować na stałe, nawet chwila spokoju.
[11:47] Ale potem usłyszałam kolejne krzyki, wrzeszczał, Nienawidzę
[11:53] was i tak kilkakrotnie rozległ się dźwięk tłuczonego szkła.
[11:58] Potem jakby ktoś się przewrócił i znowu wrzask zabije, zabije
[12:03] Cię głupia, bo zabije, przyznam otwarcie, że nie należę do płoch
[12:08] liwych osób, ale w tamtym momencie z przerażenia prawie
[12:11] się popłakałam przez kolejne parę minut mężczyzna wciąż
[12:15] krzyczał z wściekłością, potem chyba się skaleczył.
[12:19] Bo zaczął prosić pasażerów o pomoc.
[12:21] Po chwili znowu zaczął komuś wygrażać.
[12:24] Myślałam, że to się nigdy nie skończy na moment Wszystko
[12:28] ucichło. Mężczyźni z mojego przedziału
[12:31] dokładnie zamknęli drzwi i trzymali klamkę.
[12:35] Cisza długo nie trwała. Zaraz potem pijany mężczyzna
[12:38] zaczął przetaczać się przez wagon.
[12:40] Krzyczał przyprawiający MO dreszcze głosem, kiedy mijał mój
[12:44] przedział, zatoczył się i upadł na Szybę Odgradzającą mnie od
[12:49] niego wciąż clow spojrzał wprost na mnie, złapałam z nim kontakt
[12:54] wzrokowy na ułamek sekundy, zanim został przez innych
[12:58] pasażerów popchnięty dalej. Czy skojarzył mnie?
[13:01] Wtedy poznał, że ze mną wcześniej rozmawiał.
[13:04] Nie mam pojęcia, ale Jestem prawie pewna, że się do mnie
[13:07] uśmiechnął. A może to sobie dopowiedziałam?
[13:11] W końcu byłam przerażona. Nie wiem, gdzie dalej poszedł,
[13:14] ale jeszcze przez jakiś czas pijany krążył po wagonie,
[13:18] wysiadł w Opolu lub gdzieś po drodze, kiedy w końcu opuścił
[13:22] pociąg, uświadomiłam sobie, jak bardzo się bałam w mojej głowie
[13:27] krąży do teraz wiele pytań, dlaczego personel pociągu nie
[13:31] interweniował. Mimo że zgłaszano zdarzenie,
[13:34] dlaczego ten mężczyzna został wpuszczony do pociągu i
[13:38] pozwolono mu się tak upić? Stanowił przecież zagrożenie dla
[13:41] pasażerów. Moje strach story zdecydowanie
[13:45] nie należy do kryminalnych, ale samo to wspomnienie budzi we
[13:49] mnie strach. Pomimo tego doświadczenia nie
[13:52] boję się podróżować same, ale wiem, że muszę być bardziej
[13:56] ostrożne. Tamtego dnia nic mi się nie
[13:58] stało, ale kto wie, co wydarzyłoby się, gdybym wyszła
[14:02] do tej łazienki kilka minut później?
[14:04] Albo gdybym nie miała miejsca w przedziale, to ciekawe jak
[14:08] wielką rolę w naszym życiu odgrywa czysty przypadek.
[14:13] Pamiętaj, że ty również możesz podzielić się ze mną i
[14:16] słuchaczami historią z twojego życia.
[14:19] Wejdź na strach story PLI Opisz mi swoje wspomnienia, twoje
[14:25] doświadczenie mogą być cenną lekcją dla innych.
[14:30] Postać z latarką historia nadesłana przez słuchaczką,
[14:34] która chce pozostać anonimowa. Do zdarzenia doszło we wrześniu
[14:39] w 2018 roku. Miejsce akcji województwo
[14:43] podlaskie. Zacznijmy może od tego, że kilka
[14:48] dobrych lat temu przeprowadziłam się z miasta na wieś od małego
[14:52] byłam uczona, żeby nie rozmawiać z obcymi na siebie, uważać, a
[14:57] przede wszystkim nie spacerować samej po zmroku całe życie.
[15:01] Trzymałam się tych zasad, ale wiadomo, że na wiosce życie
[15:05] wygląda trochę inaczej. Z biegiem czasu, gdy poznałam tu
[15:09] znajomych wieczorne wyjście ogniska i nocne przechadzki
[15:13] stały się normą. Nikt nie czuł lęku i o każdej
[15:16] porze czuł się swobodnie. Ja osobiście bałam się, kiedy
[15:19] wśród rówieśników pojawiał się pomysł na nocną jazdę rowerem i
[15:24] inne tego typu eskapady, a każdy śmiał się, że na wsi nie ma się
[15:28] czego bać. Jedyny co może nam zagrażać to
[15:31] dzikie zwierzęta, ale one boją się podchodzić do ludzi z czasem
[15:35] i ja uległam tym przekonaniem, kiedy miałam 17 lat.
[15:39] Moi rodzice wyjechali w odwiedziny do rodziny w Anglii.
[15:44] Ze względu na trwający rok szkolny cały tydzień byłam w
[15:48] internacie, a na Weekend miałam wrócić do domu na wieś.
[15:51] I tak też zrobiłam akurat trwały Żniwa kukurydzy.
[15:56] A że udostępniamy część naszego podwórka sąsiadowi, bo jest
[15:59] stosunkowo duże, to cały czas ktoś z jego ekipy się tam
[16:04] kręcił. Jak to na wsi bywa?
[16:05] Każdy każdego znam, więc nie miałam ku temu żadnych obaw.
[16:09] W piątkowy wieczór po moim przyjeździe nie miałam w planach
[16:13] nic poza na cieszeniem się samotnością.
[16:16] W końcu to rzadkość mieć całkowicie wolny dom na Weekend
[16:20] trochę posprzątałam, rozpaliłam w piecu i włączyłam film.
[16:25] Około godziny 1:00 nad ranem zauważyłam, że kończy się opał i
[16:28] musiałam wyjść do szopy. Po drewno szopa znajdowała się w
[16:33] połowie podwórka. Za domem wzięłam więc latarkę i
[16:37] poszłam w tym kierunku. Kiedy wróciłam, zauważyłam, że
[16:41] ktoś wchodzi z latarką na końcu naszej posesji było już późno,
[16:46] więc nie mógł to być sąsiad. Pomyślałam, że to moi znajomi
[16:49] robią sobie żarty i chcą mnie nastraszyć.
[16:52] W końcu wszyscy wiedzieli, że Jestem sama, bo w sobotę
[16:56] mieliśmy zrobić u mnie małą imprezę.
[16:59] Zaczęłam więc nawoływać imiona moich kolegów, ale nie było
[17:03] żadnej odpowiedzi, tylko głucha, Cisza, a postać z latarką była
[17:07] coraz bliżej. Lekko spanikowałam i powoli
[17:11] oddalam się w stronę domu, dalej krzycząc już, żeby nie robili
[17:16] sobie żartów, że im się udało i się boję.
[17:19] W tym momencie postać zaczęła biec w moją stronę, a ja co sił
[17:23] w nogach ruszyłam do domu upuszczając zapas drewna,
[17:27] zdążyłam wbiec do sieni, a mężczyzna, jak się okazało, był
[17:31] tuż za mną. Na szczęście udało mi się
[17:33] zamknąć drzwi, zanim wspiął się po prowadzących do sieni
[17:38] schodach, uderzył w drzwi, ale się nie odezwał.
[17:41] Słyszałam tylko jego zmęczony oddech, wbiegłam do domu i na
[17:45] wszystkie zamki zareagowałam 2 drzwi.
[17:48] Byłam przerażona, a mężczyzna z latarką.
[17:51] Okrążał mój dom, zaglądał do okien na parterze i we wszystkie
[17:55] świecił latarką. Zadzwoniłam do rodziców, a oni
[17:59] do najbliższego sąsiada miał przyjść zaraz i sprawdzić, co
[18:03] się dzieje. Kiedy dotarł, mężczyzna zdążył
[18:06] oddalić się na koniec podwórka i uciec przez płot tej nocy nie
[18:10] zmrużyłam już oka. Wszyscy myśleli, że to jakiś
[18:13] wioskowy pijaczyna, ale prawda okazała się zupełnie inna i
[18:17] wyszło na to, że miałam ogromne szczęście.
[18:19] Kolejnego dnia moi znajomi zgodnie z planem przyjechali do
[18:24] mnie na imprezę. Byliśmy jeszcze niepełnoletni,
[18:27] więc drogę trzeba było pokonać rowerem, kiedy wjeżdżali do wsi,
[18:31] zobaczyli na poboczu drogi starszego mężczyznę wysokiego i
[18:35] ubranego w ciemny dres. Kiedy przejeżdżali obok niego
[18:39] facet, wybiegł na drogę i zaczął ich gonić i w wymachiwać czymś w
[18:43] ręku przyspieszyli, a on w końcu odpuścił na tą sytuację również
[18:48] nikt nie zwrócił specjalnej uwagi.
[18:50] Wszyscy ponownie uznali, że to jakiś zapijaczony chłop z
[18:54] wioski. Wieczór minął nam miło i
[18:56] następnego dnia do domu wrócili. Już moi rodzice, a ja pojechałem
[19:01] do internatu niespełna tydzień później dowiedziałam się, że na
[19:04] końcu mojej wsi ktoś zaatakował nożem kobietę, ale na szczęście
[19:10] nic wielkiego jej się nie stało. Mężczyzna, który
[19:12] najprawdopodobniej odwiedził wtedy mój dom, gonił moich
[19:16] znajomych i zaatakował tą kobietę.
[19:19] Był uciekinierem z zakładu psychiatrycznego, miał
[19:22] kryminalną przeszłość. Kiedyś mieszkał w naszej wsi,
[19:26] próbował zamordować swoją żonę, ale na szczęście kobiecie udało
[19:30] się uciec. I zawiadomić policję.
[19:32] Sprawa nie trafiła do mediów, jedynie obeszła się echem w
[19:36] naszych okolicznych wioskach. Oczywiście ostatnia sytuacja
[19:39] została zgłoszona na policję, ale po przybyciu patrolu
[19:43] znaleziono mężczyznę martwego w jego domu powiesił się na
[19:46] strychu. Po tym domu nie ma już śladu,
[19:49] tylko zarośnięte zgliszcza. Jakieś 2 lata temu z
[19:52] niewyjaśnionych przyczyn ten dom spłonął, choć wszyscy
[19:56] obstawiają, że ktoś celowo go podpalił, nie chce podawać
[20:00] nazwisk ani nazwy miejscowości. Ponieważ ludzie tutaj nie chcą
[20:04] rozgłosu i wolą zapomnieć o całej sytuacji, zresztą tak
[20:08] szczerze, to i tak znam tylko przezwisko tego mężczyzny mało
[20:12] się tu o tym mówi. A jeśli już to ogólnikowo i
[20:15] bardzo niechętnie. Macany domy.
[20:19] Historię nadesłana przez Hanię. Do zdarzenia doszło kilkanaście
[20:25] lat temu. Miejsce akcji mała miejscowość
[20:29] pod rzeszowem. Nie pamiętam całej historii, ale
[20:34] to, co wywołało we mnie ogromne strach i stres zostało we mnie
[20:38] do dzisiaj było piątkowe popołudnie.
[20:40] Nic nie wskazywało na to, by miało się wydarzyć coś
[20:44] wstrząsającego razem z Bratem i mamą czekaliśmy na znajomych,
[20:48] którzy mieli nas odwiedzić, spóźniali się.
[20:52] Dlatego postanowiliśmy wyjrzeć przez okno i czekać, aż podjadą
[20:56] pod nasz dom. Nie działo się nic dziwnego i po
[20:59] pewnym czasie uznałam, że nie warto już dłużej stać przy
[21:03] oknie. Gdy po chwili znów wróciłam do
[21:06] okna, moją uwagę przykuł jeden element, którego nie widziałam
[21:10] wcześniej. Gdzieś w oddali stał zaparkowany
[21:14] mały czerwony samochód, niczym się nie wyróżniał, bo takie auta
[21:18] widywałam codziennie. W pewnym momencie do pojazdu
[21:22] wsiadł mężczyzna, był niski trochę przy kości ubrany na
[21:26] czarno, nerwowo rozglądał się dookoła.
[21:29] Kiedy byłam młodsza, bardzo lubiłam filmyy Detektywistyczne
[21:33] i kryminalne. Zwłaszcza truł krajem.
[21:36] Taki nieznajomy mężczyzna od razu wydał mi się podejrzany w
[21:40] za chwilę odjechał, ale niezbyt daleko zatrzymał się dom dalej i
[21:45] to od razu wydało się dziwne. Wysiadł z auta, podszedł do domu
[21:50] i zajrzał do środka przez okno. Jakby czegoś szukał, zaczął
[21:53] niejako obmacywać drzwi, co wzbudziło we mnie wielkie
[21:58] zdziwienie. Po chwili ruszył do następnego
[22:01] budynku i zrobił dokładnie to samo auto okno.
[22:05] Drzwi po tym kolejny dom i kolejny zacząłem się bardzo
[22:10] stresować. Gdy mężczyzna zaczął się zbliżać
[22:12] do naszego domu, nagle Ominął kilka domów i ruszył dalej.
[22:16] Postanowiliśmy zadzwonić na policję.
[22:19] To wie może planował się włamać, ale żaden z domów nie wydał mu
[22:23] się wyjątkowo atrakcyjny. Gdy auto zbliżało się do 5, już
[22:27] chyba po sesji zauważyłem pewną zbieżność.
[22:30] Nieznajomy oglądał tylko te domy, które nie były wykończone,
[22:34] nie miały dokończone elewacji. Garażu bądź nie były pomalowane.
[22:39] Powiedziałam o tym mojej mamie, która stwierdziła, że może
[22:43] dlatego, że w tych domach w środku często są drogie
[22:46] materiały wykończeniowe. Jednak ja wiedziałam swoje.
[22:50] On szukał domu, w którym na widoku będzie drogi telewizor i
[22:54] obrazy. W tym czasie mężczyzna zaczął
[22:56] kierować się w stronę naszego domu nogi.
[22:59] Trzęsły mi się tak bardzo, że nie byłam w stanie ustać w mojej
[23:03] głowie pojawiło się myśli, co bym zrobiła, gdyby wkradł się do
[23:07] nas. A gdyby był uzbrojony na moment,
[23:10] zamknęłam oczy, gdy je otworzyłam.
[23:13] Mężczyzna dawno minął już nasz dom.
[23:16] Moje emocje opadły, ale on przecież zawsze mógł wrócić.
[23:20] Podszedł jeszcze do jednego domu i odjechał.
[23:24] Po 10 minutach przyjechała policja wraz z bratem.
[23:28] Chociaż okropnie przestraszeni byliśmy uznani za ważnych
[23:31] świadków powiedzieliśmy, co widzieliśmy i kazano nam odejść.
[23:36] Funkcjonariusze widzieli, jak bardzo się baliśmy.
[23:39] Więc zapewnili, że dzisiejszej nocy będą pilnować tego miejsca.
[23:43] Następnego dnia poszłyśmy na spacer, gdy przechodziłyśmy obok
[23:47] jednego z tych obmacam tych domów, zobaczyłam na drzwiach
[23:52] coś dziwnego, jakaś mała Biała kartka wepchnięta w zawiasy mama
[23:57] poprosiła, żebym ją wyjęła i przeczytała.
[23:59] Bałam się, że może to być jakiś tajemniczy numer, jakaś zagadka
[24:04] albo groźba. Kiedy przeczytałam kartkę, nie
[24:07] mogłam uwierzyć. Była to wizytówka firmy.
[24:10] Świadczącej usługi wykończeniowe chyba nie grozi nam
[24:14] niebezpieczeństwo. Odpowiedziałem mamie z
[24:17] uśmiechem. O dzień był wszędzie.
[24:21] Historia nadesłana przez Konrada.
[24:24] Do zdarzenia doszło w maju w 1999 roku miejsce akcji Płock.
[24:32] Obudził mnie hałas wywołany przez tatę, przetarłem oczy i
[24:36] zobaczyłem, że otwiera okno. Wrócił do łóżka za jakiś czas
[24:40] usłyszałem dziwne dźwięki z mieszkania i poczułem straszne
[24:44] gorąco. Mama otworzyła drzwi i
[24:46] zobaczyłem ogień. Ogień był wszędzie w przedpokoju
[24:50] w łazience, w kuchni z jednego z pokoi usłyszałem krzyk, dziadka,
[24:55] palę się, ratujcie siebie. Mama złapała mnie za rękę i
[25:00] wybiegliśmy na balkon. Nie mogliśmy uciec przez klatkę
[25:03] schodową. Bo był tam ogień na balkonie
[25:06] stałem ja, mama, Tata, babcia i pies roki miałem na sobie
[25:11] jedynie majtki i koszulkę. Czuliśmy wysoką temperaturę
[25:14] ognia, byliśmy na 3 piętrze. Babcia próbowała przerzucić mnie
[25:18] przez balkon do sąsiadki, ale nie udało jej się tego zrobić.
[25:22] Czekaliśmy dobre 30 minut na przyjazd straży pożarnej.
[25:26] Pamiętam jedynie urywki z tamtej nocy, kiedy strażakom udało się
[25:30] ugasić pożar zauważyłem, że szyby w mieszkaniu były
[25:34] roztopione. Tak wysoka była temperatura
[25:36] ognia. Zapamiętałem widok babci, która
[25:40] była w strasznym stanie i musiała dostać końską dawkę
[25:44] leków na uspokojenie. Później pamiętam, jak siedziałem
[25:47] w karetce z pluszowym misiem, którego dostałem od ratownika
[25:51] medycznego. Co jakiś czas te obrazy wracają
[25:55] do mnie we śnie. Wtedy wiem, że coś złego się
[25:58] dzieje w rodzinie. Za każdym razem, kiedy
[26:01] przywołuje te wydarzenia, czuję, jakbym znów tam był.
[26:05] Moja historia jest prawdziwa, przeżyłem pożar.
[26:08] Kiedy miałem 5,5 roku, mój opis jest bardzo delikatny.
[26:12] To, co wtedy widziałem, było dużo gorsze.
[26:16] Która sprawa zaintrygowała cię najbardziej?
[26:19] Podziel się swoją opinią, biorąc udział w ankiecie, znajdziesz ją
[26:23] pod publikacją w serwisie Spotify.
[26:26] Kolejne odcinki strach story w każdy czwartek do usłyszenia.
[26:30] Historie przedstawione w tym podcaście pochodzą od słuchaczy,
[26:34] a twórca podcastu polega na zapewnieniach słuchaczy o ich
[26:38] oryginalności oraz rzetelności.

Shows are listed from Apple Podcasts' charts and directory, and Podcast Index where it is used. Every show and episode belongs to its publisher and plays from the publisher's own feed; this site hosts none of them.
