# Świadkowie pamiętali tylko jego zęby. To go zgubiło | 424.

An episode of [Kryminatorium](https://invisiblenetwork.ai/podcast/1403172116), 4 May 2026, 45 min.

Audio: https://anchor.fm/s/ff12104c/podcast/play/119215150/https%3A%2F%2Fd3ctxlq1ktw2nl.cloudfront.net%2Fstaging%2F2026-4-4%2F423424586-44100-2-7fee76917cc77.mp3

OPIS SPRAWY Z ODCINKA: Był jednym z najbardziej bezwzględnych i najniebezpieczniejszych przestępców okresu międzywojennego. Jego nazwisko przez kilka miesięcy nieustannie przewijało się w komunikatach policyjnych oraz prasowych artykułach. Stał się symbolem bandyckiej zuchwałości, ale też porażką wymiaru sprawiedliwości, który przez długi czas nie potrafił go schwytać. Kazimierz Koziński zapisał się w kronikach kryminalnych jako brutalny i nieuchwytny bandyta, odpowiedzialny za szereg napadów i zabójstw, w tym funkcjonariuszy policji. \[reklama\] Załóż konto na BookBeat z moim kodem KRYMINATORIUM, aby otrzymać dostęp na 30 dni i 20 godzin słuchania za darmo.► https://www.bookbeat.com/pl/kryminatorium?utm_source=spotify&utm_medium=influencer&utm_campaign=PL-kryminatorium-action-21156&utm_content=textlink-spot-epi-description-30d&utm_term=deal3 Ważne - Aby skorzystać z promocji, konieczne jest podpięcie karty płatniczej.- Tylko dla nowych użytkowników. - Zarejestruj się przez stronę internetową z użyciem kodu KRYMINATORIUM wchodząc pod ten link ► https://www.bookbeat.com/pl/kryminatorium?utm_source=spotify&utm_medium=influencer&utm_campaign=PL-kryminatorium-action-21156&utm_content=textlink-spot-epi-description-30d&utm_term=deal3 - Pobierz aplikację BookBeat na urządzenie mobilne.- Przez 30 dni korzystasz z aplikacji za darmo. - W tym czasie możesz przesłuchać 20 godzin audiobooków. - Możesz zrezygnować w dowolnym momencie, opłata za okres promocyjny nie zostanie naliczona. 00:00 Wstęp 1:25 BookBeat 3:45 Historia Krwawego zbója

## Transcript

[0:00] Nie możesz być z nami na kryminalnym mieście.
[0:02] Nie przegap tego, co wydarzy się na scenie głównej konwentu.
[0:05] Wprowadzamy paper view, oglądaj i poznaj najgłośniejsze sprawy
[0:09] oraz kulisy śledztw prosto od ekspertów true crime.
[0:13] Czy można zbudować legendę na brakujących zębach?
[0:17] Kazimierz koziński, nazwisko, które w latach trzydziestych
[0:20] ubiegłego wieku elektryzowało całą Polskę, przez kilka
[0:24] miesięcy jego tropem podążała niemal cała mazowiecka policja.
[0:28] Gazety pisały o nim codziennie. Twarz, a raczej to, czego w niej
[0:33] brakowało, stało się symbolem nieuchwytnego zbrodniarza.
[0:37] Działał bez litości, napadał, kradł, strzelał i znikał.
[0:41] Zanim patrol zdążył zareagować, był zawsze o krok przed
[0:46] pościgiem. Pomagały mu kochanki, fałszywe
[0:48] dokumenty, przebranie, ale jedna rzecz zawsze go zdradzała.
[0:53] W dzisiejszym odcinku poznacie historię człowieka, który dla
[0:56] jednych był postrachem Mazowsza, a dla innych.
[1:00] Porażką wymiaru sprawiedliwości. Opowiemy o jego napadach
[1:03] desperackich, obławach i kulminacyjnym starciu, którego
[1:07] nie przetrwał nawet on, ale zanim poznamy koniec tej
[1:12] historii, przyjrzyjmy się jej początkom, bo kazik koziński nie
[1:16] zawsze był tym bez zębów, ale od początku jedno było pewne.
[1:21] Nigdy nie zamierzał grać według zasad.
[1:24] Ja Jestem Marcin myszka i zapraszam na nowy odcinek.
[1:28] Krymina tori, um to podcast o tajemniczych i mrocznych
[1:31] sprawach. Zaobserwuj na Spotify i YouTube,
[1:34] aby w każdy poniedziałek zapoznać się z nową historią
[1:38] emocjonującego śledztwa. Wiem, że polskie sprawy z okresu
[1:42] przedwojennego mają wielu zwolenników.
[1:45] Często piszecie o tym w komentarzach, więc obiecuję
[1:48] takich historii. W nadchodzących miesiącach
[1:50] będzie więcej. A jeżeli lubicie ten klimat, mam
[1:53] dla was nową polecajkę w bugwit aplikacji przeznaczonej do
[1:57] słuchania audiobooków i czytania ebooków, która jest partnerem
[2:01] odcinka. Niedawno pojawiła się tam
[2:04] książka. Seryjni mordercy drugiej.
[2:06] Rp autorstwa Kamila janickiego. Ja z lekturą zapoznałem się już
[2:11] kilka lat temu, gdy miała premierę w wersji papierowej.
[2:14] Nawet chyba wspominałem wam o niej na stories, na Instagramie
[2:18] o nawet sobie robiłem wtedy na bieżąco notatki podczas lektury,
[2:22] tak jak mamy w zwyczaju na ostatnich stronach, na wszelki
[2:25] wypadek, gdybym kiedyś chciał. Wrócić do jakiegoś zagadnienia?
[2:29] Bardzo mi się ta książka podobała, a mam wrażenie, że
[2:32] wtedy. Było trochę bez echa, dlatego
[2:35] mam nadzieję, że w formie audiobooka zyska nowe życie w.
[2:39] Bukbicie, autor. Opisał tutaj między innymi
[2:42] historię ferdynanda groeninga, czyli wampira z Łodzi, paśników
[2:46] czy einsteina, zwanego wampirem z łowicza.
[2:49] Jest w niej też. Dużo kontekstu historycznego i
[2:52] solidnego researchu prasowego. Szczerze polecam, nie masz konta
[2:57] w bookbeat to możesz je założyć z kodem kryminatorium dzięki
[3:01] temu testować aplikację przez 30.
[3:04] I za darmo i odsłuchać 20 godzin audiobooków, a jest w czym
[3:09] wybierać, bo w aplikacji znajdziecie ponad milion
[3:12] audiobooków i ebooków. Link z przypiętym kodem
[3:16] znajdziecie w opisie. Dużo książek z gatunku tru
[3:19] cream, ale są też powieści kryminalne od naszych
[3:22] największych gwiazd. Na przykład piekło jest puste.
[3:25] Remigiusza mroza. Historia tajemniczego zaginięcia
[3:29] i dziennikarskiego śledztwa. Narratorem jest tam znakomity.
[3:33] Filip kosior, ale w. I usłyszymy również zespół
[3:36] aktorów, między innymi danutę stenkę i Macieja zakościelnego.
[3:41] Także zachęcam do sprawdzenia oferty i słuchanie ciekawych
[3:45] książek, bo w bóg bit każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.
[3:50] Link z przypiętym kodem do rejestracji w bóg bit
[3:53] znajdziecie w opisie. Krymina tori, um, otwieramy akta
[4:00] tajemnic? Początek lat trzydziestych
[4:04] ubiegłego wieku był w Polsce czasem głębokiego kryzysu
[4:09] gospodarczego. Młode państwo zmagało się z
[4:12] wieloma problemami ekonomicznymi, które siłą rzeczy
[4:16] musiały znaleźć swoje odbicie w problemach społecznych.
[4:19] Wzrost bezrobocia sprawiał, że wiele rodzin traciło swoje
[4:23] źródło utrzymania, rozrastało się ubóstwo, a frustracja
[4:27] spowodowana brakiem perspektyw. Sprawiała, że wielu młodych
[4:31] ludziach wzrastała demoralizacja, stąd był już
[4:35] tylko jeden krok, by zejść na przestępczą drogę.
[4:41] Na porządku dziennym były wszelkie kradzieże, rozboje czy
[4:45] włamania. Często zdarzały się także
[4:47] przypadki znacznie bardziej brutalnych przestępstw z użyciem
[4:50] broni palnej, takich jak zabójstwa podczas napadów, co
[4:54] tylko zwiększało poczucie zagrożenia wśród mieszkańców.
[4:59] Problem ten najbardziej dotykał największych polskich miast i
[5:02] ich okolic. Yy i związany był głównie z
[5:06] działaniami osób z tak zwanego marginesu społecznego, o ich
[5:10] występkach rozpisywało się przedwojenna prasa, a opinie
[5:13] publiczna głośno wyrażała swoje oburzenie z powodu opieszałego.
[5:18] Zdaniem wielu obywateli funkcjonowania organów ścigania,
[5:22] jednak głośno krytykowana policja państwowa robiła
[5:25] wszystko, co tylko mogła, by stawić czoła przestępczości.
[5:29] Zwiększano liczbę patroli, organizowano zasadzki i obławy
[5:34] na bandytów. Odnoszono na tym polu pewne
[5:36] sukcesy, ale walka z przestępcami była przysłowiową
[5:40] walką z wiatrakami. Na miejscu jednego schwytanego
[5:43] bandyty pojawiało się kilku innych, jeszcze groźniejszych i
[5:47] bardziej bezwzględnych. Jednym z takich zbirów był bez
[5:51] wątpienia on Kazimierz koziński, herszt bandy rozbójniczej z
[5:56] okolic. Żyrardowa wraz z kilkoma
[5:59] podobnymi sobie kryminalistami. Grasował na Mazowszu, głównie w
[6:04] powiecie warszawskim. Jego grupa specjalizowała się w
[6:07] napadach na mieszkanie oraz domy, o czym pisał Jerzy
[6:11] paciorkowski w artykule opublikowanym w miesięczniku
[6:15] policja 9 9 7 dodając, że zuchwali przestępcę często
[6:21] zastraszali, a nawet torturowali swoje ofiary, aby wymusić na
[6:26] nich posłuszne wydanie pieniędzy i kosztowności o jego
[6:29] dzieciństwie i młodości. Wiadomo niewiele z wystawionego
[6:33] przez policję listu gończego można było się jedynie
[6:36] dowiedzieć, że Kazimierz koziński urodził się w 1904 roku
[6:41] we wsi korabiewice, leżącej obecnie na terenie powiatu
[6:45] żyrardowskiego. Syn mazowieckich rolników, jana
[6:51] i julianny. W młodości pomagał rodzicom w
[6:54] pracy na gospodarstwie. Nie miał jeszcze 20 lat, gdy w
[6:58] poszukiwaniu zarobku wyjechał z rodzinnej wsi do żyrardowa.
[7:03] Tam, jak się wkrótce okazało, zamiast pracy znalazł szemrane
[7:08] towarzystwo. Nowi koledzy bardzo szybko
[7:11] sprowadzili go na złą drogę. Biorąc go na nocne roboty
[7:17] nauczyli złodziejskiego fachu, kazik był bardzo zdolnym
[7:21] uczniem, a dzięki tym niecnym praktykom wkrótce został klawisz
[7:25] nikiem. W przestępczym żargonie tak
[7:28] właśnie określano osoby specjalizujące się w rozpruaniu
[7:32] sklepowych kas oraz otwieraniu zamków za pomocą wytrycha.
[7:39] Początki jego złodziejskiej kariery nie były łatwe.
[7:42] Już podczas jednego z pierwszych skoków został zatrzymany na
[7:46] gorącym uczynku trafił przed sąd, ale wyrok jaki wówczas
[7:50] usłyszał za kradzież nie należał do najsurowszych.
[7:54] Sędzia okazał mu nadzwyczajną łaskawość.
[7:58] Zaważył na tym nie tylko młody wiek, ale i trudna sytuacja
[8:01] materialna. Brak kryminalnej przeszłości.
[8:05] Oraz wyrażona przez oskarżonego skrucha i obietnica poprawy.
[8:09] Co prawda wylądował wtedy w więzieniu, ale tylko na jeden
[8:12] miesiąc. Po wyjściu na wolność wrócił do
[8:16] swoich dawnych kompanów. Był rok 1925, a kazik zasmakował
[8:20] się w przestępczym życiu. Początkowo działał samotnie
[8:24] okradając wiejskie chałupy, położone gdzieś na odludziu, nie
[8:28] pozostawiał po sobie śladów, nie rzucał się nikomu w oczy do domu
[8:32] w zakradał się w nocy, jak przystało na klawisznika.
[8:39] Wchodził cicho, nie budząc śpiących domowników.
[8:42] Brał to, co znalazł w zasięgu ręki i co przedstawiało
[8:45] jakąkolwiek wartość. Później bezszelestnie wychodził
[8:50] znikając w ciemnościach. Zrabowane fanty sprzedawał potem
[8:54] na targowiskach. Dopóki pozostawał działającym
[8:58] samotnie włamywaczem, policja nie wiedziała o jego istnieniu.
[9:03] Nikt go nie szukał, nikt go o nic nie oskarżył.
[9:07] Przez następnych kilka lat dawało mu to poczucie pewnej
[9:11] bezkarności, ale im więcej chałup obrobił, tym bardziej
[9:15] stawał się znany w warszawskim półświatku kryminalnym.
[9:19] Wielu tamtejszych bandytów chciało go mieć w swoich
[9:22] bandach. Kazik długo pozostawał
[9:25] niezależny, w końcu dał się jednak namówić do współpracy 3
[9:29] braciom gutaszewskim z sulejówka.
[9:32] Najstarszy z nich Antoni, znany policji jako Antek cham, był
[9:37] prawą ręką słynnego mazowieckiego bandyty hipka
[9:41] wariata. Pod koniec 1930 roku koziński
[9:44] został członkiem jego bandy. Mniej więcej w tym samym czasie
[9:49] kazik odkrył w sobie jeszcze jeden talent.
[9:51] Dał się poznać nie tylko jako specjalista od otwierania
[9:55] najbardziej skomplikowanych zamków.
[9:58] Okazało się, że równie wielką wprawą potrafi otwierać też
[10:03] kobiece serce. Kazik uwielbiał towarzystwo
[10:08] kobiet i był niezwykle podatny na ich dzięki nic więc dziwnego,
[10:12] że lista jego kochanek była naprawdę pokaźna.
[10:15] Wiele z nich udzielało mu schronienia po zakończonych
[10:18] skokach, zamieniając dla niego swoje mieszkania w złodziejskie
[10:22] meliny, z czego młody klawisznik bardzo chętnie korzystał.
[10:28] Tak wielkie powodzenie u płci przeciwnej mogło dziwić każdego,
[10:32] kto poznał go bliżej. Co prawda na pierwszy rzut oka
[10:36] kazik robił niezłe wrażenie na kobietach swoim starannie, przy
[10:39] strzeżonym wąsikiem, młodym ubraniem, które nosił oraz
[10:43] wypolerowanymi butami. Jednak jego cały łobuzerski urok
[10:48] pryskał, gdy tylko otwierał usta i nie nie chodziło o jego
[10:52] rynsztokowy język. Którym się posługiwał?
[10:55] Powód był zupełnie inny, bo o ile koziński wielką wagę
[10:59] przywiązywał do wielu elementów swojego zewnętrznego wyglądu.
[11:04] Takich jak uczesane włosy przystrzyżony wąs, przyciemnione
[11:08] henną brwi czy gładko ogolona twarz to w ogóle nie dbał o
[11:13] higienę jamy ustnej, gdy tylko się odezwał lub uśmiechnął od
[11:17] razu w oczy rzucał się wszystkim brak w jego szczęce 2 górnych
[11:22] siekaczy, a z resztą jego zębów wcale nie było lepiej.
[11:26] Zarówno te na Górze, jak i te na dole niemal wszystkie były
[11:29] czarne i spróchniałe, kiedy coś mówił w nosy stojących przed nim
[11:34] osób. Uderzał silny smród zgnilizny.
[11:37] On sam zdawał się tym faktem zupełnie nie przejmować.
[11:41] Kto wie, być może wychodził z założenia, że jeśli stan jego
[11:45] zębów nie przeszkadzał kobietom, z którymi sypiał, to i jemu
[11:49] samemu nie powinien spędzać snu z powiek, miał przecież
[11:53] ważniejsze sprawy na głowie. Tą najbardziej niepokojącą był
[11:56] fakt, że jego przestępcza działalność zwróciła w końcu
[12:00] uwagę funkcjonariuszy wojewódzkiej służby śledczej.
[12:04] A na ślad złodzieja naprowadziły ich właśnie te 2 brakujące
[12:07] siekacze, ale po kolei. Pod koniec 1931 roku do Komendy
[12:21] Głównej Policji państwowej w Warszawie zaczęło napływać coraz
[12:24] więcej meldunków o mnożących się kradzieżach i napadach
[12:28] rabunkowych na terenie powiatu warszawskiego.
[12:31] Kilka równolegle wszczętych śledztw wykazało wkrótce, że za
[12:36] większością z tych incydentów stała zupełnie nowa, nieznana
[12:40] wcześniej policji szajka złodziejska.
[12:44] Niezwykle brutalna i zdemoralizowana przesuwająca się
[12:48] podczas swoich napadów nie tylko do zastraszania ofiar.
[12:52] Ale nawet torturowanie ich w celu wymuszenia wydania
[12:55] pieniędzy i kosztowności. Za wszelką cenę staraliśmy się
[13:01] zidentyfikować tych groźnych bandytów, korzystając z usług
[13:05] policyjnych informatorów, sukcesywnie poznawaliśmy
[13:08] nazwiska członków tej grupy, jednak tożsamość ich herszta
[13:13] wciąż pozostawała tajemnicą. Wiedzieliśmy tylko, że bardzo
[13:17] często posługiwał się on bronią palną.
[13:22] W identyfikacji pomocne okazały się zeznania przesłuchiwanych
[13:25] świadków. Co prawda oni także nie znali
[13:28] jego nazwiska, ale dokładnie opisywali jego wygląd i byli w
[13:31] tym zadziwiająco zgodni. Przedstawiali go jako jasnego
[13:35] blondyna przed trzydziestką średniego wzrostu, szczupłego, o
[13:39] niebieskich oczach i krótko przystrzyżonym wąsiku.
[13:44] Te informacje były jednak zbyt ogólne, aby bezbłędnie wytypować
[13:48] poszukiwanego bandytę. Na początku lat trzydziestych.
[13:52] Wielu młodych mężczyzn nosiło się właśnie w taki sposób, ale
[13:56] jeden podawany przez większość świadków szczegół jego wyglądu
[14:00] był już jak najbardziej osobliwy w górnej szczęce na przodzie
[14:07] brakowało mu 2 siekaczy, przez to w jego uzębieniu od razu
[14:11] pojawiała się rzucająca w oczy dziura i to taka, przez którą
[14:15] bez przeszkód można było włożyć pokaźnych rozmiarów cygaro.
[14:20] A i reszta jego zębów zdaniem tych, którzy go spotkali zębami
[14:23] pozostawała już tylko z nazwy. Te, które jeszcze posiadał całe
[14:28] były prawie czarne i spróchniałe uzbrojenie.
[14:31] W taką wiedzę śledczy zaczęli skrupulatnie przeglądać
[14:34] policyjne kartoteki. Szukali bezzębnego blondyna o
[14:38] średnim wzroście przed trzydziestką i szybko znaleźli
[14:43] odpowiedniego kandydata. Był nim Kazimierz koziński.
[14:49] Karta więzienna podejrzanego zawierała informacje o stanie
[14:53] jego uzębienia. Pasował też rysopis, dlatego to
[14:56] właśnie na nim całą swoją uwagę skupiła mazowiecka policja.
[15:00] Rozpoczęły się zakrojone na szeroką skalę poszukiwania
[15:03] groźnego bandyty oraz jego najbliższych wspólników.
[15:08] Przez następne miesiące policyjni wywiadowcy próbowali
[15:11] rozbić jego złodziejską szajkę, ale im bardziej deptali mu po
[15:15] piętach, tym groźniejsza i bezwzględniejsza stawała się
[15:19] poszukiwana banda, a sam koziński ze złodzieja i
[15:22] włamywacza już wkrótce przeistoczył się w pozbawionego
[15:26] skrupułów w zabójce droga jego przestępczej działalności
[15:30] zaczęły odtąd zdobić kolejne trupy.
[15:33] Nie tylko jego ofiar, ale co najgorsze, także ścigających
[15:37] geopolicjantów w jednym z artykułów opublikowanych w
[15:40] tygodniku tajny detektyw Napisano, że w żyrardowie z
[15:44] zimną krwią zastrzelił 3 funkcjonariuszy patrolu.
[15:48] Próbujących go wylegitymować. Później od kul bandy zginął
[15:53] policjant z warszawskiego targówka.
[15:55] Przypisywano mu także zabójstwo wywiadowcy z województwa
[15:59] lubelskiego. Koziński nie okazywał litości
[16:02] nawet swoim najbliższym kompanom.
[16:05] Pod koniec października trzydziestego pierwszego roku
[16:08] został otoczony przez policjantów na stacji kolejowej
[16:12] w woli grzybowskiej. Poszukiwany bandyta zdołał
[16:15] jednak wymknąć się z zasadzki. W ucieczce towarzyszył mu drugi
[16:20] mężczyzna. W pewnym momencie, gdy obaj
[16:22] znaleźli się już w bezpiecznej odległości od goniących ich
[16:26] policjantów, zatrzymali się wtedy koziński wyjął z kieszeni
[16:30] płaszcza pistolet, po czym zastrzelił swojego towarzysza.
[16:34] Później uciekł już samotnie w stronę pobliskiego lasu.
[16:39] Dopiero podczas późniejszej identyfikacji ustalono, że
[16:42] zabitym mężczyznom był niejaki jan petyra, członek bandy
[16:46] kozińskiego, także poszukiwany przez mazowiecką policję.
[16:51] Dlaczego zginął z ręki swojego herszta?
[16:53] Tego nikt nie wiedział. Być może koziński uznał, że
[16:57] znacznie łatwiej będzie mu uciec w pojedynkę.
[17:00] A może bał się, że jego opadający już z sił kompan
[17:04] zechce się poddać, a później wsypie policji miejsce ich
[17:08] kryjówek? Jak się później okazało, w
[17:13] podobny sposób pozbył się on także 2 innych członków swojej
[17:17] szajki. Podobno za to, że obaj
[17:20] zamierzali opuścić bandę, o której robiło się coraz głośniej
[17:24] w całym województwie. Najwidoczniej koziński uznał to
[17:27] za zdradę, za którą ukarał ich w tylko jeden jego zdaniem
[17:31] sprawiedliwy sposób. Na przełomie roku 1931 i
[17:36] trzydziestego drugiego mazowiecka policja zwiększyła
[17:39] swoje wysiłki. Naloty organizowane na rozmaite
[17:42] meliny i dziuple sprawiły, że za kratki trafiali kolejni
[17:46] przestępcy z bandy kozińskiego. Po krótkich procesach trafiali
[17:50] do więzień, zatrzymywano też jego kochanki, które oskarżano o
[17:55] pomoc w ukrywaniu się groźnego bandyty.
[18:00] Jedni z byłych wspólników bezzębnego kazika chętnie
[18:04] przeciwko niemu zeznawali. Inni milczeli jak zaklęci
[18:08] wywiadowcy mieli o kaziku coraz więcej informacji zwiększała się
[18:13] także liczba dowodów na jego udział w kolejnych napadach
[18:16] rabunkowych, a co najgorsze rosła również liczba jego ofiar.
[18:21] Tymczasem sam koziński nadal pozostawał nieuchwytny i wciąż
[18:25] nic nie zapowiadało jakiegoś przełomu w tej sprawie do czasu.
[18:35] Na początku lutego 32 roku nieznani sprawcy włamali się do
[18:40] domu oficera Wojska Polskiego porucznika cieszewskiego.
[18:44] Natychmiast po odebraniu zgłoszenia komendant miejscowego
[18:47] posterunku policji państwowej rozpoczął intensywne śledztwo.
[18:51] Już kilka dni później udało się ustalić jednego z głównych
[18:55] podejrzanych. Był nim jan mróz, poszukiwany od
[18:59] dawna przez warszawską policję. Złodziej i włamywacz śledczy
[19:05] posądzili go o przynależność do gangu braci.
[19:08] Guta szewskich. Już wcześniej próbowano go
[19:14] aresztować, ale kilkukrotne odwiedziny jego rodzinnego domu
[19:17] nie przyniosły żadnych rezultatów.
[19:20] Jego rodzice twierdzili, że nie widzieli syna od dawna i nie
[19:23] mieli pojęcia, co się z nim działo.
[19:25] Miejsce jego aktualnego pobytu pozostawało nieznane.
[19:30] I było tak do 9 lutego. To właśnie tego dnia śledcze
[19:34] otrzymali wiarygodną informację mówiącą o tym, że poszukiwany
[19:38] pojawił się w rodzinnym domu. Towarzyszył mu bliżej
[19:41] nieokreślony kolega, którego policyjny informator nie
[19:45] rozpoznał, jako że istniała uzasadniona obawa, że wkrótce
[19:50] ponownie zniknie. Komendant warszawskiego urzędu
[19:54] śledczego postanowił działać bez zbędnej zwłoki.
[19:58] Jeszcze tego samego dnia do gospodarstwa mrozów wysłał
[20:02] umundurowanego funkcjonariusza z nakazem aresztowania złodzieja
[20:07] oraz wylegitymowania jego kompana, a na wypadek, gdyby
[20:11] także i on okazał się poszukiwanym przestępcą.
[20:14] Zatrzymanie również i tego mężczyzny.
[20:17] Wywiadowcy tomaszowi karwańskiemu z urzędu śledczego
[20:20] towarzyszyło 2 policjantów z rembertów.
[20:24] Przodownik Sikorski oraz posterunkowy dzięcioł było już
[20:29] ciemno, gdy cała trójka stanęła przed posesją składającą się z
[20:34] rozpadającej się chałupy oraz mniej podupadłej stodoły.
[20:38] Jego uzbrojeni w policyjne mauzery pomocnice zostali na
[20:41] zewnątrz na wypadek, gdyby podejrzany próbował uciec
[20:46] Sikorski z przodu przed wejściem.
[20:49] Dzięcioł z tyłu za domem przy tylnych drzwiach do słabo
[20:52] oświetlonego środka wszedł tylko karawwański.
[20:56] W największej izbie zobaczył siedzących przy stole kilka
[21:00] kobiet. Najstarsza z nich przedstawiła
[21:04] się funkcjonariuszowi jako matka mroza 2.
[21:07] Młodsze były jego siostrami. Na pytanie, gdzie jest
[21:11] poszukiwany jan, nie ruszając się z miejsc, wskazały na
[21:15] pomieszczenie obok. Oświetlając sobie drogę latarką
[21:20] wywiadowca wszedł do ciemnego pokoju na widok trzymającego
[21:24] broń policjanta natychmiast podniósł ręce do góry w tym
[21:28] samym czasie leżący obok na sofie mężczyzna zły są głową,
[21:32] raptownie się podniósł. Zapytany o nazwisko i miejsce
[21:35] zamieszkania, odpowiedział, że nazywa się Michalski z
[21:39] żyrardowa, jednak wywiadowca znał takich jak on.
[21:44] Dobrze wiedział, że poszukiwani przestępcy nigdy nie zdradzają
[21:47] swoich prawdziwych nazwisk. Dlatego nie przestając celować
[21:51] ze swojej broni we wciąż trzymającego w ręce w Górze
[21:55] mroza, poprosił tego drugiego łysego o okazanie dokumentów.
[22:00] Ten zupełnie spokojnie sięgnął prawą dłonią do wewnętrznej
[22:04] kieszeni kurtki. Jednak zamiast dowodu osobistego
[22:08] wyjął rewolwer. Zanim wywiadowca karawwański
[22:12] zorientował się, w jakim niebezpieczeństwie się znalazł.
[22:16] Padły w jego stronę 3 szybkie strzały.
[22:19] Trafiony w głowę pierś i serce. Policjant runął na podłogę w
[22:24] drzwiach wejściowych stał zaalarmowany huciem wystrzałów
[22:28] przodownik Sikorski w wyciągniętej przed siebie ręce
[22:31] trzymał pistolet. Nie zdążył go jednak użyć łysy,
[22:35] trzymające już w dłoniach nie jeden, ale 2 rewolwery.
[22:39] Zasypał go gradem kul. Zgodnie z tym, co Napisano
[22:42] później w tygodniku tajny detektyw.
[22:45] Trafił tylko raz w twarz. Kula z rewolweru łysego bandyty
[22:51] ugodziła policjanta w kość nosową, następnie przebiła
[22:55] policzek i ugrzęzła w prawym ramieniu skutecznie
[22:58] obezwładniając funkcjonariusza, który padł na ziemię zalany
[23:02] własną krwią. Na ratunek swoim kolegom
[23:05] przybiegł za tyłu domu posterunkowy dzięcioł.
[23:09] Zaskoczył on wycofującego się tyłem przy ścianie domu bandytę.
[23:13] Do jego pleców przełożył lufę swojego pistoletu i pociągnął za
[23:18] spust. Niestety jego broń nie wypaliła.
[23:21] Łysy mężczyzna odwrócił się, oddając do posterunkowego 3
[23:25] strzały, trafiając w pierś i przebijając płuca.
[23:30] Po powaleniu dzięcioła strzelec pobiegł w stronę furtki.
[23:34] Tam czekał już na niego mróz trzymający w rękach mauserry
[23:38] zabrane wcześniej wywiadowcy, karwańskiemu i przodownikowi
[23:42] sikorskiemu. Ten drugi ciężko ranny,
[23:45] ostatkiem sił przeciągnął się w stronę nieruchomo leżącego
[23:49] dzięcioła. Wyciągnął z jego dłoni pistolet,
[23:52] który próbował przeładować, opadł jednak z sił, zanim zdążył
[23:57] wystrzelić, stracił przytomność. Obaj bandyci oddali jeszcze w
[24:01] stronę leżących policjantów, salves ich własnej broni.
[24:05] Tak dla pewności, a następnie uciekli.
[24:11] Jako pierwsi na miejscu zbrodni pojawili się mieszkańcy
[24:14] sąsiednich domów zaalarmowały ich głośne odgłosy wystrzałów.
[24:18] Tuż po nich pojawił się oddział żołnierzy z pobliskiej jednostki
[24:22] wojskowej i to właśnie oni powiadomili dembertowską
[24:25] policję. Przybyły na miejsce lekarz
[24:30] stwierdził zgon wywiadowcy. Jego ranni koledzy wciąż żyli,
[24:34] choć ich stan był ciężki. Przodownika Sikorskiego i
[24:37] posterunkowego dzięcioła natychmiast przewieziono do
[24:41] szpitala, gdzie rozpoczęła się walka o ich życie.
[24:44] Już pierwsze przesłuchanie obecnych w domu mroza kobiet
[24:47] ujawniło tożsamość bandyty odpowiedzialnego za zabicie
[24:51] jednego policjanta i zranienie 2 innych tym łezym był.
[24:55] Kazimierz koziński. Jak się okazało, w trakcie próby
[24:58] wylegitymowania go wywiadowca karawwański nie rozpoznał
[25:03] poszukiwanego od dawna przestępcy z tej prostej
[25:06] przyczyny, że bandyta wiedząc, że jest intensywnie poszukiwany
[25:10] w ostatnim czasie ogolił głowę na łyso i zgolił wąs.
[25:14] Może gdyby wewnątrz pomieszczenie było jaśniej?
[25:17] Policjant dostrzegłby jego charakterystyczne uzębienie tak
[25:21] dobrze już znane mazowieckim funkcjonariuszom.
[25:25] Tak się jednak nie stało, za co wywiadowca zapłacił własnym
[25:28] życiem. A jego koledzy ciężkimi
[25:30] obrażeniami. Komendant powiatowy nadkomisarz
[25:38] Sikora natychmiast zarządził obławę od strony Warszawy.
[25:43] Nikt jednak nie wiedział, w którą stronę zmierzali.
[25:46] Uciekinierzy działano więc po omacku, otaczając policyjnym
[25:50] kordonem zarówno warszawską pragę, jak i okolice rembertowa.
[25:55] Mrozowi i kozińskiemu. Pozostawiono jednak wolną drogę
[25:58] ucieczki na południowy zachód, rezygnując z tym samym ze
[26:02] skierowania w tamtą stronę policyjnej obławy.
[26:06] Nie było to jednak lekkomyślność, ale jak
[26:08] najbardziej przemyślane posunięcie, ponieważ w
[26:11] ulokowanych tam wsiach. Utworzono wiele policyjnych
[26:14] punktów zasadzkowych. W okolicach takich wsi jak wola
[26:19] grzybowska, stefanówka czy Halinów.
[26:23] Zmuszając mroza i kozińskiego do ucieczki w określonym kierunku
[26:27] liczono, że bandyci szybko wpadną w jedną zastawionych
[26:31] pułapek. Jak się wkrótce okazało, było to
[26:35] dobre posunięcie, choć niestety cała ta akcja nie zakończyła się
[26:39] spodziewanym sukcesem. 17 lutego dziennik dzień dobry doniósł
[26:45] swoim czytelnikom o nieudanej próbie schwytania poszukiwanych
[26:48] przestępców. Posuwała się policyjna obława
[26:54] niedaleko wsi międzylesia. Zbrodniarze natknęli się na
[26:57] motocyklowy patrol policyjny. Bandyci bez ostrzeżenia zasypali
[27:01] funkcjonariuszy strzałami, a następnie zniknęli w pobliskim
[27:04] lesie. Po raz drugi zagrzmiały
[27:06] wystrzały obławy w sąsiedniej wsi i odtąd co chwila rozlegała
[27:11] się gęsta strzelanina. Bandytom sprzyjały nocne
[27:16] ciemności, które ułatwiały im ucieczkę oraz ukrywanie się w
[27:19] trudno dostępnych terenach leśnych.
[27:22] Policyjna obława złożona z ponad 200 funkcjonariuszy oraz psów
[27:26] tropiących zakończyła się porażką policji.
[27:29] Po zbrodni w rembertowie dwudziestosiedmioletni Kazimierz
[27:33] koziński stał się najbardziej poszukiwanym przestępcą w
[27:36] Polsce. Wystawiono za nim list gończy.
[27:39] Oraz wyznaczono nagrodę w wysokości 3000 zł za jego ujęcie
[27:44] żywego lub martwego. Bilans jego krwawych poczynań
[27:48] był przerażający. Policja podejrzewała go o
[27:52] dokonanie łącznie 20 zabójstw, w tym zastrzelenie 10
[27:57] funkcjonariuszy polskiej policji.
[28:00] Był szalenie niebezpieczny i uzbrojony nie tylko w swoją
[28:03] własną broń, ale także w policyjne mauzery, które
[28:06] przejął. Był też zdeterminowany, aby nie
[28:10] dać się łatwo złapać. Ówczesna prasa z pełną powagą
[28:13] podkreślała, że nigdy wcześniej. Nie było w naszym kraju tak
[28:17] groźnego i nieobliczalnego zbira, który za nic miał ludzkie
[28:22] życie, a do policjantów strzelał jak myśliwi zwykli strzelać do
[28:26] kaczek. Podobnego zdania był szef
[28:28] wojewódzkiej komendy policji państwowej, który postanowił
[28:32] zrobić coś, na co od czasu odzyskania przez Polskę
[28:35] niepodległości nie zdecydował się żaden z jego poprzedników.
[28:40] Utworzył specjalną grupę śledczo pościgową, której przydzielono
[28:44] tylko jedno zadanie. Schwytać kozińskiego i to za
[28:48] wszelką cenę, bez względu na koszty i okoliczności żywego lub
[28:53] martwego. Cała uwaga mazowieckiej policji
[28:56] skupiła się na kozińskim. A co z mrozem?
[29:00] Przecież był on jego wspólnikiem.
[29:02] Do tego uciekali razem. Co prawda według ustaleń
[29:05] wywiadowców nie strzelał on do policjantów, ale z całą
[29:09] pewnością był współwinny śmierci jednego z nich i zranienia
[29:13] pozostałych. Znając dobrze przeszłość
[29:18] kozińskiego jego stosunek do swoich kompanów oraz skłonność
[29:23] do samotnych ucieczek bez uciążliwego balastu.
[29:26] Założyliśmy, że los mroza był już przesądzony.
[29:30] Wiele wskazywało na to, że uciekający przed obławą
[29:33] koziński, wcześniej czy później pozbędzie się go tak jak
[29:37] wcześniej, pozbył się innych współtowarzyszy w ucieczce.
[29:42] Takie założenia zdawali się potwierdzać w następnych dniach
[29:46] kolejni świadkowie. Ludzie, którzy widzieli
[29:49] uciekającego bandytę twierdzili, że był sam.
[29:52] Do tego często zmieniał swój wygląd poprzez zakładanie na
[29:56] głowę, peruki oraz doklejanie brody, choć nigdzie nie
[30:00] znaleziono porzuconych zwłok mroza.
[30:03] W pewnym momencie uznano, że drugi z poszukiwanych
[30:06] uciekinierów prawdopodobnie już nie żył, że został zabity przez
[30:10] kozińskiego, tak jak wcześniej patyra i jemu podobni.
[30:15] O tym, że było to założenie jak najbardziej błędne policjanci
[30:18] przekonali się już tydzień później.
[30:21] Gdy w jednej z podlaskich wsi ujęto poszukiwanego jana mroza,
[30:26] był cały i zdrowy, no i oczywiście zaskoczony, że wpadł
[30:29] podczas rutynowego wylegitymowanie go przez
[30:32] funkcjonariuszy patrolu. Koziński nie popełniał jego
[30:36] błędów. Zawsze nosił przy sobie kilka
[30:39] podrabianych dowodów tożsamości, a każdy z tych dokumentów
[30:43] wystawiony był na inne nazwisko. W razie potrzeby koziński stawał
[30:50] się władysławem plebańczykiem, Adamem nowickim, kazimierzem
[30:54] jastrzębskim lub Michałem strzeleckim.
[30:56] Na każdym zdjęciu miał inną fryzurę i inny zarost twarzy.
[31:02] Tylko jednego nie mógł ukryć, dlatego gdy nie musiał starał
[31:07] się nie otwierać ust. INFORMACJA O jego uzębieniu
[31:10] zawarta w liście gończym była bardzo dobrze znana tropiącym go
[31:14] policjantom. Dzięki zmianom swojego wyglądu
[31:17] poprzez charakteryzację przez następne miesiące skutecznie
[31:21] unikał rozpoznania, a co za tym idzie i schwytanie często
[31:25] zmieniał miejsce pobytu jeżdżąc po całej Polsce.
[31:29] Ale policja też nie próżnowała zgodną podziwu skuteczności,
[31:33] likwidowano kolejne meliny jego byłych wspólników.
[31:37] Do więzienia trafiali nie tylko poszukiwani przestępcy, ale
[31:41] także liczne kochanki. Kozińskiego.
[31:44] To właśnie od nich policjanci dowiadywali się o tym, że
[31:47] poszukiwany bandyta odwiedzał swoich kamratów, jeżdżąc po
[31:51] kraju. Jedna z jego ulubionych
[31:54] kochanek, niejaka eugenia z kibówna, zwana w kryminalnym
[31:58] półświatku czarnągieńką zeznała, że bezzębny bandyta.
[32:04] Miał ponad 50 różnych kryjówek rozsianych po całej Polsce.
[32:08] W dużych miastach, jak i na zabitych dechami wsiach w
[32:11] połowie marca wydawało się, że schwytanie kozińskiego było już
[32:15] tylko kwestią czasu. Tajni informatorzy donieśli, że
[32:19] osamotniony zbój ukrył się w jednej z takich melin na biednej
[32:24] wsi pod otwoniem. Według informacji pozyskanych
[32:29] przez korespondenta tygodnika tajny detektyw.
[32:33] Schronienie miał udzielić mu niejaki jan Wróbel, jego były
[32:36] wspólnik z czasów ich wspólnej działalności z gangu braci.
[32:42] Chatę wróbla. Otoczono jednak bandyta rażąc
[32:46] ogniem rewolwerowym we wszystkie strony zdołał przerwać kordon
[32:50] wywiadowców i znów zbiegł. Usiłował przy tym zastrzelić
[32:54] spotkanego później na swojej drodze policjanta próbującego go
[32:58] zatrzymać. Na szczęście ranny
[33:00] funkcjonariusz przeżył spotkanie z bandytą.
[33:05] Koziński znów był. Wolny, ale czego on sam nie był
[33:08] w pełni świadomy? Pętla wokół jego szyi coraz
[33:12] bardziej się zaciskała. Kilka tygodni później wydarzyła
[33:16] się szokująca zbrodnia, która jeszcze bardziej zwiększyła
[33:19] determinację policji. W ujęciu tego najgroźniejszego w
[33:22] ówczesnej Polsce przestępcy. W nocy z dwudziestego.
[33:33] Siódmego na 28 kwietnia 32 roku doszło do napadu rabunkowego na
[33:39] wiejski dom we wsi Ostrów, niedaleko od focka 3 nieznanych
[33:44] sprawców wdarło się do chaty zamieszkanej przez rodzinę
[33:48] pięćdziesięciodwuletnią wdowy Katarzynę krogul, jej 2, córki
[33:51] dwudziestojednoletnią, frankę i szesnastoletnią józkę oraz ich
[33:56] brata niepełnosprawnego władka, liczącego. 18 lat.
[34:00] Krogulowie uchodzili w całej wsi za najbiedniejszą z
[34:04] mieszkających tam rodzin. Mieli tylko jedną dość mocno
[34:07] wychudzoną krowę oraz 4 morgi ziemi, która z powodu braku
[34:11] męskich rąk do pracy leżała od łodziem.
[34:15] Brakowało im nie tylko pieniędzy, ale często także i
[34:18] jedzenie, a mimo to 3 uzbrojonych w broń palną.
[34:22] Złodziei postanowiło ich obrabować.
[34:25] Sn, gdy tylko matka zaczęła błagać zamaskowanych bandytów o
[34:29] darowanie życia jej i dzieciom, padły strzały.
[34:33] Później bandyci uciekli, zabierając ze sobą leżące na
[34:37] stole 20 groszy. Za tyle można było kupić wtedy
[34:41] Bochenek chleba oraz jednego srebrnego rubla o wartości
[34:45] nieprzekraczającej kilku polskich złotych, a odchodząc
[34:49] zabrali ze sobą także wygłodzoną krowę krogulów.
[34:53] Ciała zastrzelonych domowników odnalazła następnego ranka
[34:57] marianna wiącek, synowa krogulowej, mąż marianny jan,
[35:03] będący synem Katarzyny. Z pierwszego małżeństwa miał
[35:07] następnego dnia wprowadzić się z żoną do domu swojej matki, aby
[35:11] wspomóc biedną rodzinę. Marianna przybyła pierwsza,
[35:15] przynosząc kilka pakunków z ich odzieżą.
[35:19] Jan miał dojechać furmanką wieczorem zresztą ich rzeczy na
[35:23] miejscu synowa krogulowej zastała przerażający widok.
[35:27] Katarzyna leżała martwa w swoim własnym łóżku.
[35:30] Na niej oparte były zwłoki franki.
[35:33] Niewiele dalej znalazła ciało władka.
[35:38] W izbie na podłodze. W kałuży własnej krwi leżała
[35:41] szesnastoletnia józka. Ciężko ranna dziewczyna z
[35:44] przestrzeloną na wylot głową wskutek krzyków marianny
[35:47] odzyskała na chwilę przytomność, zanim ponownie ją straciła.
[35:51] Zdążyła jeszcze opisać jednego ze sprawców.
[35:55] Nie widziała ich twarzy. Bo wszyscy byli zamaskowani.
[35:58] Zapamiętała jednak, że ten, który do nich strzelał, był
[36:02] wyższy od pozostałych i nie miał zębów.
[36:06] Po wypowiedzeniu tych słów nastolatka straciła przytomność,
[36:10] której już nigdy nie odzyskała. Zmarła niecałe 24 godziny
[36:15] później w szpitalu w Mińsku mazowieckim.
[36:19] Dla przybyłych na miejsce policjantów ostatnie słowa
[36:21] szesnastolatki miały ogromne znaczenie.
[36:24] Od wielu miesięcy poszukiwali bezzębnego bandyty.
[36:28] Które wciąż wymykał im się z rąk.
[36:30] O tym, że tej potwornej zbrodni dopuścił się koziński, świadczyć
[36:35] miały także słowa kasjera z pobliskiej stacji kolejowej.
[36:39] Zeznał on, że kilka godzin przed napadem na dom w Ostrowie do
[36:43] jego kasy biletowej podeszło 2 podejrzanych osobników.
[36:49] Jeden z nich był. Wysokim, szczupłym mężczyzną
[36:53] ubrany był w długie spodnie i płaszcz.
[36:55] Na głowie miał kapelusz. Podczas rozmowy z nim kasjer
[36:59] zauważył, że w jego górnej szczęce brakowało 2 siekaczy, a
[37:03] reszta jego zębów była niemal zupełnie czarna i spróchniała.
[37:09] Osobnik ten. Zapytał kasjera o to, jakie
[37:12] pociągi w nocy odjeżdżają z tamtej stacji w kierunku od
[37:15] focka. Po otrzymaniu odpowiedzi, że
[37:18] żadne odszedł, odciągając od kasy swojego kompana, obaj
[37:23] kręcili się jeszcze przez pewien czas po stacji, po czym
[37:26] zniknęli. Policjanci nie mieli
[37:28] wątpliwości, że człowiekiem przy kasie był właśnie Kazimierz
[37:32] koziński i że próbował on zaplanować sobie drogę ucieczki
[37:37] do otwocka tuż po planowanym napadzie.
[37:40] Dlaczego jednak wybrał najbiedniejszą chatę we wsi?
[37:44] Czyżby się pomylił? A może swój cel wybrał na chybił
[37:48] trafił. To jednak nie miało w tamtym
[37:50] czasie dla policjantów większego znaczenia.
[37:53] Ważniejsze było to, że poszukiwany przez nich koziński
[37:56] ujawnił się. Już się nie ukrywał w
[37:58] niedostępnych lasach i rozsianych wszędzie melinach.
[38:02] Wrócił na przestępczą drogę, wszyscy ci, którzy zaangażowani
[38:06] byli w pościg za nim zdawali sobie doskonale sprawę, że jeśli
[38:10] szybko go nie schwytają zginąć, mogą kolejne osoby.
[38:14] Postanowili więc działać z jeszcze większą determinacją niż
[38:18] do tej pory. Kolejne kryjówki kozińskiego
[38:21] wykryte w podwarszawskich wsiach wciąż nie przyczyniały się do
[38:25] odnalezienia poszukiwanego bandyty.
[38:28] Policyjni informatorzy ukryci wśród tak zwanego marginesu
[38:31] społecznego. Także nie wiedzieli, gdzie on
[38:34] jest, ale 12 maja 32 roku nastąpił w końcu długo
[38:39] wyczekiwany przełom. W wyniku długotrwałych.
[38:45] Obserwacji warszawskiego urzędu śledczego pod kierunkiem
[38:48] inspektora hmaja ustalono, że groźny zabójca odpowiedzialny za
[38:52] śmierć wielu osób, w tym policjantów, ukrywa się gdzieś
[38:55] na terenie wsi jabłonna niedaleko legionowa.
[39:00] Na miejsce wysłano. Policyjnych wywiadowców, którzy
[39:03] dowiedzieli się, że mężczyzna, którego rysopis odpowiadał
[39:06] kosińskiemu, widywano już od kilku dni na dworcu kolejowym w
[39:10] miejscowości jabłonnej. Co wieczór przychodził do
[39:14] tamtejszego kiosku, w którym kupował gazetę, spodziewając
[39:18] się, że 13 maja koziński znów się tam pojawi.
[39:21] Na stację wysłano 3 tajnych agentów.
[39:24] Pierwszy z nich przebrany był za żołnierza czekającego na pociąg
[39:27] do swojej jednostki, drugi za pracującego tam kolejarza,
[39:32] trzeci za zwykłego pasażera. Kręcącego się po budynku dworca
[39:37] z niewielkim bagażem funkcjonariusze otrzymali rozkaz
[39:42] schwytanie kozińskiego, gdy tylko będzie on próbował nabyć w
[39:46] kiosku gazety, gdyby zaszła taka konieczność, mieli użyć
[39:50] wszelkich środków przymusu bezpośredniego z użyciem broni
[39:54] palnej włącznie. Policjanci zdawali sobie sprawę,
[39:57] że może to być ich jedyna okazja do zatrzymania bandyty.
[40:01] Każdy błąd mógł ich drogo kosztować.
[40:04] Nawet ich własne życie, nie zapominając o życiu
[40:08] przypadkowych pasażerów obecnych na stacji nie mogli się pomylić,
[40:13] nie mogli znów pozwolić mu uciec teraz albo nigdy.
[40:18] Wieczorem na dworcu panował spokój, na peron wjeżdżały
[40:22] kolejne pociągi. Jedni pasażerowie z nich
[40:25] wysiadali, a inni do nich wsiadali.
[40:28] Przechodzący obok ludzie kompletnie nie zdawali sobie
[40:31] sprawy, że w skromnym, nieistniejącym już dzisiaj
[40:34] drewnianym budynku. Dworcowym rozgrywała się właśnie
[40:38] tajna operacja schwytania najgroźniejszego polskiego
[40:41] bandyty. Dochodziła godzina 20:00.
[40:48] Nagle do dworcowego kiosku z gazetami podszedł młody
[40:52] mężczyzna. Był spokojny i opanowany, ale
[40:55] widać było po nim, że dyskretnie się rozglądał.
[40:59] Przebrani policjanci rozpoznali go od razu.
[41:02] To był koziński, nie mieli co do tego żadnych wątpliwości.
[41:07] Funkcjonariusz udający zwykłego pasażera wstał z ławki,
[41:10] przerywając nagle miłą rozmowę z czekającą na swój pociąg
[41:14] kobietą. Pospiesznym krokiem wykonał
[41:17] kilka śmiałych kroków i już po chwili stał za kozińskim w
[41:21] kolejce do kioskowego okienka fałszywi żołnierz i kolejarz
[41:26] nadeszli z boku jeden z lewej, drugi z prawej strony w chwili,
[41:31] gdy koziński pochylił się, aby poprosić sprzedawcę o dziennik
[41:35] sn, stojący za nim policjant chwycił go silnie za kark,
[41:39] przycisnął jego głowę do niewielkiej lady.
[41:42] Jednak zanim zdążył zrobić cokolwiek więcej, atletycznej
[41:45] budowy zbir raptownie się odwrócił.
[41:48] Jednocześnie włożył rękę do kieszeni marynarki, próbując
[41:52] wydobyć z niej rewolwer. Wywiązała się między nimi.
[41:57] Gwałtowna szamotanina, podczas której koziński, próbując się
[42:01] wyrwać z uścisku, ugryzł policjanta w dłoni.
[42:04] W jej trakcie drugi z funkcjonariuszy złapał od tyłu
[42:08] bandytę za obie ręce, próbując założyć mu kajdanki, ale i on
[42:12] nie dał rady, bo został powalony na ziemię.
[42:15] Silnym kopnięciem w brzuch. Przebrany za pasażera.
[42:20] Wywiadowca wciąż szarpał się z bandytą, nie pozwalając mu na
[42:24] ucieczkę. Widząc jednak, że długo tak nie
[42:27] wytrzyma, krzyknął, pal do wyciągającego swoją służbową
[42:31] broń kolegi udającego kolejarza. W tym samym momencie padł
[42:36] strzał. Koziński złapał się za brzuch i
[42:39] padł na ziemię, ale nie był to jeszcze koniec tej bitwy.
[42:43] W chwili, gdy próbowano go skłócić, jakby wstąpiły w niego
[42:47] nowe siły, zerwał się na równe nogi.
[42:50] Wyciągnął rękę trzymającego go policjanta z zamiarem odebrania
[42:54] mu broni. Wtedy w jego stronę padły
[42:56] kolejne 2 strzały. Koziński znów upadł na posadzkę,
[43:02] tym razem już nie był w stanie się podnieść.
[43:05] Trzymany na muszce przeleżał tak jeszcze kilka minut, obrzucając
[43:10] funkcjonariuszy najgorszymi przekleństwami, po czym wydając
[43:14] z siebie chrapliwy jęk, skonał. Tak zakończyła się krwawa
[43:19] historia jednego z najgroźniejszych przedwojennych
[43:23] bandytów. Przy martwym bandycie.
[43:27] Znaleziono 3 rewolwery, 180 zł w gotówce, kieszonkową, latarkę
[43:32] zapasową żarówkę, 2 zegarki oraz książeczkę wojskową z jego
[43:36] fotografią, ale wystawioną na nazwisko Antoniego króla miał
[43:41] przy sobie także kilka wycinków z gazet.
[43:43] Były to artykuły opisujące jego zbrodnie oraz policyjny pościg.
[43:48] Zanim. Nikt nie zgłosił się po.
[43:51] Jego ciało. Tydzień później reporter tajnego
[43:54] detektywa w swoim artykule opisującym epilog krwawego
[43:58] pościgu poinformował czytelników, że decyzją polskich
[44:02] władz słynny bandyta nie zostanie pochowany na cmentarzu.
[44:06] Zamiast tego jego zwłoki postanowiono przekazać do
[44:10] Instytutu anatomie opisowej w celu przeprowadzenia badań
[44:14] antropologiczno opisowych. Niedługo później policja
[44:17] urządziła zasadzkę na niejakiego Władysława złotkowskiego,
[44:22] którego podejrzewano o współudział w napadzie
[44:24] rabunkowym. Na dom krogulów w Ostrowie.
[44:28] Jego także nie udało się ująć żywcem otoczony przez
[44:32] policjantów przestępca strzałem w skroń odebrał sobie życie los
[44:36] trzeciego z napastników, który wspólnie z kozińskim i
[44:40] złotowskim w nocy z dwudziestego siódmego na 28 kwietnia 32 roku,
[44:46] gdzie podczas napadu zabili matkę jej 2 córki i
[44:49] niepełnosprawnego syna. Do dziś pozostaje nieznany,
[44:53] podobnie jak jego tożsamość.

Shows are listed from Apple Podcasts' charts and directory, and Podcast Index where it is used. Every show and episode belongs to its publisher and plays from the publisher's own feed; this site hosts none of them.
